Kultura u źródeł

Już nie raz wspominałem tutaj, że od września dorabiam sobie w teatrze. Nie jest to bardzo odpowiedzialne stanowisko, ponieważ zajmuję się obsługa widza (czyli po prostu odbieram płaszcze gości w szatni),  aczkolwiek traktuję tą pracę jako swojego rodzaju prezent od losu, bo w końcu w teatrach rodzi się żywa sztuka i jakkolwiek rozumiana kultura. I właśnie nad tą kulturą muszę się dziś pochylić, bo po mojej ostatniej wizycie w pracy, stwierdzam, że i z teatru powoli zaczyna ją wywiewać.

Czytaj dalej Kultura u źródeł

Teatr Zagłębia w Sosnowcu. Miejsce mi bliskie.

Od września, jak pewnie Wam dobrze wiadomo mam ogromny zaszczyt pracować dla Teatry Zagłębia w moim rodzinnym i ukochanym mieście – Sosnowcu. Często kiedy komuś mówię o mojej pracy i Teatrze spotykam się ze zdziwieniem „To w Sosnowcu macie teatr?!” Dlatego właśnie postanowiłem napisać ciut o tym miejscu, które jest nieodłącznie związane z historią mojego miasta, jaki i moją własną.

Teatr Zagłębia w Sosnowcu


Otóż Teatr jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ jest to miejsce, gdzie po raz pierwszy spotykałem się z kulturą. Chyba po raz pierwszy byłem w teatrze jeszcze w przedszkolu, chyba była to sztuka pt. Alicja w Krainie Czarów, ale niestety już dokładnie nie pamiętam dokładnie. Za to bardzo dobrze pamiętam swoje wrażenia, jak to po raz pierwszy zobaczyłem grających aktorów. Później do teatru chodziłem w podstawówce, gimnazjum i liceum. Z dzisiejszej perspektywy stwierdzam, że w porwaniu z innymi osobami z jakimi rozmawiałem na temat chodzenia do teatru w szkole, bywałem w nim dosyć często. Mimo to stwierdzam, że mogliśmy chodzić jednak częściej.

foyer
Foyer (Źródło)

Jeśli chodzi o historię teatru, to tak jak wcześniej wspomniałem jest ona nieodłącznie związana z historią miasta. Niektórym jest ciężko w to uwierzyć, ale sam budynek teatru jest starszy od miasta oraz od Teatru Śląskiego. Teatr w budynku, w którym funkcjonuje do dziś zaczął wystawiać sztuki już w roku 1897. I mimo różnych zawieruch historycznych związanych z dwiema wojnami oraz panującym ustrojem PRL funkcjonuje i ma się dobrze do dziś. Historia teatru jest naprawdę bogata i zachęcam Was do zapoznania się z nią na stronie Teatru Zagłębia, bo uważam że została tam rzetelnie i wprawnie opisana.

widownia
Widownia (Źródło)

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał do wątku historycznego historii związanej z teatrem i moją rodziną. Otóż w czasach komuny moja babcia pracowała w różnych sklepach, ale głównie związanych z przemysłem spożywczym. Jej historie związane z pracą naprawdę nadają się na dobrą książkę, ale nie o tym mowa. Pracując w jednym ze sklepów mięsnych moja babcia, jak to bywa w zwyczaju miała kierowniczkę. Otóż ta kierowniczka była kochanką dyrektora naszego Teatru Zagłębia (dyrektora finansowego) i w czasie, kiedy dosłownie wszystko było na kartki ona miała pod dostatkiem wszelkiego rodzaju kosmetyków, babcia głównie wspomina o pomadkach. Oczywiście o tej historii dowiedziałem się dopiero niedawno i postanowiłem, że nie może zostać zamieciona pod dywan historii Sosnowca. Jak widać nie tylko dziś społeczeństwo ma zamiłowanie do romansowania.

Obecnie na afiszu teatr może się pochwalić kilkoma sztukami, które zdobyły duże uznanie w kręgach kulturalnych. Jeśli śledzicie mojego bloga już dłużej możecie się zorientować, że czasami piszę o sztukach, jakie miałem przyjemność zobaczyć(Eugeniusz Bodo, Czerwone Zagłębie, Bobiczek). Bo jest to prawdziwa przyjemność. Wystarczy kupić bilet, wygospodarować trochę czasu i zasiąść na widowni. Już się jest w innym świecie.

Bobiczek – śmierć może jednak okazać się tematem komedii

Wczoraj miałem ogromną przyjemność być na kolejnym spektaklu w moim miejskim Teatrze Zagłębia. Już nie raz tutaj wspominałem o sztukach, na których byłem (TUTAJ i TUTAJ). Tak będzie i tym razem, ponieważ uważam, że naprawdę warto wybrać się na tę komedię, gdzie życie miesza się ze śmiercią, a wieczność z teraźniejszością.


Ślub, czy pogrzeb

Jest to najtrudniejszy wybór, jaki muszą podjąć bohaterzy. Czy wyprawić wyczekiwane od zawsze wesele córki, czy podążyć zgodnie z tradycją i przełożyć wesele oraz wziąć udział w pogrzebie ciotki. Spektakl ten jest właśnie pełen podobnych kontrastów i wyborów, które zawsze będą mniejszy złem. A wszystko to w połączeniu przerysowanymi postaciami tworzy komedię, która mimo kilku tragicznych w skutkach wątków daje pozytywne wrażenie.

Śmierć na wesoło

Sam moment śmierci przedstawiony przez Levina w Bobiczku jest dosyć zaskakujący i komiczny. Została tutaj zaburzona cała powaga ostatnich chwil człowieka oraz jego ostatnie tchnienie. Już sam jej posłaniec, Anioł Śmierci w swoim wyglądzie i stale uśmiechniętym obliczu zaburza jej pierwotnie posępny widok.

Ludzie i ich oblicza

Mnogość charakterów i zachowań bohaterów Bobiczka pozornie może wydawać się surrealistyczna i dosyć przerysowana, jednak po dłuższym zastanowieniu można się przekonać, że takie zachowania towarzyszą nam na co dzień. Często przecież spotykamy ludzi, którzy wszystko negują, którzy udają kogoś kim nie są, czy takich którzy nie dopuszczają do siebie złych informacji, wmawiając sobie i innym, że nic się nie stało, tylko po to żeby wykonać swój plan na życie.  

W tym miejscu nie pozostaje mi nic innego, jak Was zaprosić na Bobiczka w Teatrze Zagłębia, byście sami mogli się przekonać, jak zachowuje się człowiek w chwili, gdy jego misterny plan, przygotowywany od lat może upaść z powodu, czyjegoś nieszczęścia. A kiedy będzie Bobiczek, lub inne spektakle, kieruję Was do repertuaru.

Czerwone Zagłębie – moje wrażenia po premierze

W piątkowy wieczór miałem przyjemność być na premierze spektaklu pt. Czerwone Zagłębie, która odbyła się w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu. Mimo, że wcześniej brałem udział w promocji tej sztuki do końca nie wiedziałem, czego mogę się po niej spodziewać. Jak to bywa w teatrze było trochę tragedii, trochę komedii i magiczne połączenie teraźniejszości z przeszłością, które jedynie na deskach teatralnych wypada dobrze.

Sosnowiec – centrum akcji

Tak jak już powyżej wspominałem sztuka ta było o Sosnowcu, dla Sosnowca i chyba przede wszystkim dla Sosnowiczan zarówno zamieszkujących miasto dziś, jak i dla tych, którzy budowali je miasto. Odbieram ją jako swojego rodzaju hołd dla tych, którzy zamieszkiwali je w czasach początku ciężkiego przemysłu wieku XX, poprzez ubogich użytkowników  biedaszybów oraz tych, którzy stai się mieszkańcami dopiero w czasach Gierkowskich. Na podstawie losów mieszkańców, które zmieniają się z biegiem lat i zmianami ustrojów autorzy idealnie oddali zmiany, jakie nastąpiły w całym Polskim społeczeństwie.

Węgiel – niemy bohater drugiego planu

Przez cały spektakl niemą rolę bohatera drugoplanowego pełnił węgiel i górnicza historia Zagłębia, jak i samego Sosnowca. Już od pierwszej sceny dobrze była zaznaczona jego obecność. Nie da się ukryć, że położenia Zagłębia w bezpośrednim sąsiedztwie Śląska związała te dwa regiony, które przez większość Polaków traktowane są na równi, mimo że tak bardzo się różnią, a co właśnie jest spowodowane przemysłem górniczym.

Lekcja historii dla każdego

Wcześniej myślałem, że nawet dobrze znam historię mojego regionu i miasta. Jakże się zdziwiłem po obejrzeniu tego spektaklu. Wiele historii, o których coś tam gdzieś słyszałem teraz nie są mi już obce, jak o te o których nie maiłem bladego pojęcia. Uważam, że ta sztuka powinna być obowiązkową dla uczniów ze wszystkich Sosnowieckich szkół, jak również dla wszystkich mieszkańców. Zarówno dla tych, który (podobnie jak ja) uważają się za rdzennych i w pełni świadomych swojej  historii Zagłębiaków, jak i ci którzy nie darzą szczególnym uczuciem swojej małej ojczyzny.

Gdzie historia splata się z fikcją, a teraźniejszość z przeszłością

Bardzo lubię teatr za to, że bardzo często splata się w min to co teraźniejsze i to co dawno przeminęło oraz że czasami fikcja miesza się z faktami tworząc odrębną, teatralną rzeczywistość, która przenosi widzów w zupełnie inny świat wyobraźni. W kinie tego brakuje, ponieważ zazwyczaj w filmach wszystko jest realne, proste i podane gotowe, bez potrzeby zbytniego przemyślenia. Ponieważ i kina są bardziej dostępne szerszej publiczności, która przychodzi głównie po to żeby przestać myśleć, czy to o codzienności, czy po prostu odrywając się od sowich zajęć obejrzeć coś bez zbytniego myślenia. W teatrze jest inaczej. Podobnie było podczas tego spektaklu. Bardzo często trzeba było oddzielać od siebie to co prawdziwe, historyczne i poparte faktami od tego co zafundowała nam wyobraźnia autora.

Czerwone Zagłębie, czyli Sosnowiec, teatr, PRL i Gierek a w tym wszystkim ja…

Jeśli obserwujecie mojego facebook’a lub instagram’a (a jeśli jeszcze nie, to gorąco Was zachęcam do polubienia) pewnie już się domyślacie o czym będzie ten wpis. Otóż wczoraj, czyli 06 września 2014 w moim rodzinnym mieście odbył się uroczysty pochód reklamujący nową sztukę Teatru Zagłębia pt. Czerwone Zagłębie. Nim jednak dokładnie opiszę co i jak zacznę od samego początku, czyli od tego skąd właściwie się tam wziąłem.

Zacznę od początku, czyli od czerwca. Był to już koniec sesji letnie i specjalnych planów na wakacje nie maiłem. Pewnego dnia zauważyłem na fanpage’u Teatru Zagłębia ogłoszenie, że są poszukiwani wolontariusze do pomocy przy promocji spektakli. Nie zastanawiając się dłużej zgłosiłem swoją kandydaturę. Po pierwsze stwierdziłem, że może dzięki takiemu wolontariatowi będę miał częstszy kontakt z teatrem, który bardzo lubię, a na który zawsze brakowało mi czasu. Po za tym uważałem i nadal uważam, że pomoc przy promowaniu mojego miasta – Sosnowca – jest rzeczą dla mnie niemalże święto, ponieważ denerwuje mnie ciągłe wyśmiewanie się z niego i obarczanie o całe zło wszechświata. 
Później poszło szybko – mejl z pozytywnym odzewem, rozmowa w Biurze Obsługi Widza i informacja, że współpraca rozpocznie się we wrześniu. Z jednej strony przypuszczałem, że tak będzie, bo w teatrach panuje zwyczaj przerwy wakacyjnej. Później minął czerwiec, lipiec i było już po połowie sierpnia. Szczerze to myślałem, że chemika do teatru nie wezmą – wzięli 😉 Telefon dostałem w urodziny, do tego z propozycją dodatkowej pracy przy obsłudze widzów podczas spektakli. Pełnia szczęście i niedowierzanie, że Teatr który towarzyszył mi od czasów przedszkolnych stanie się poniekąd miejscem przyszłej pracy. Teraz już wiem i będę to powtarzać każdemu niedowiarkowi i malkontentowi – w marzenia trzeba wierzyć, bo prędzej, czy później staną się rzeczywistością.  
Kończąc mój krótki, acz rozwiązły wstęp muszę napisać to co się wydarzyło dzisiaj, czyli pochód niemalże pochód pierwszomajowy z czasów PRL i Towarzysza Gierka. Wszsytko zaczęło się około godziny 10:00 – Pierwszy w maluchu prowadzony przez Białego Misia z orszakiem wiwatujących młodych zaopatrzonych w czerwone chorągiewki i oczywiście goździki wyruszył spod Teatru na główny plac w mieście, czyli Plac Stulecia, nazywany potocznie Patelnią. 
W międzyczasie wiwaty i donośnie okrzyki zadziwiały zabieganych i jeszcze zaspanych Sosnowiczan Pierwszy dotarł do celu, a napotkani Obywatele zostali sowicie obdarowani Czerwonymi ulotkami i repertuarami Naszego Teatru. 
Po uroczystym przemówieniu Pierwszego wszyscy wrócili pod teatr wraz z Towarzyszem Edwardem na czele. Według mnie wszyscy wyrobili 200% normy. Dzięki czemu gro mieszkańców mogło się dowiedzieć o tym nowym i zaskakującym spektaklu, którego premiera już w przyszłym tygodniu, czyli 12 września. 
Jeśli chodzi o moje zdanie na temat tamtego okresu, to mniej więcej wyraziłem je we wczorajszym wpisie. Reakcje ludzi na to teatralne wyjście były różne, niektóry potraktowali to na poważnie pokazując swoje zadowolenie lub przeciwnie. Moim zdaniem była to świetna lekcja historii i pokazanie jak to kiedyś wyglądało zarówno dla mnie, jaki i pozostałych wolontariuszy, którzy w przeważającej większości byli uczniami gimnazjum lub liceum. Dla tych młodych ludzi (nie chodzi mi o to, że ja jestem stary, ale zdziwiło mnie to, że niektóry mówią do mnie per Pan) poznawanie historii i tożsamości narodowej w coraz bardziej zglobalizowanym Świecie jest ważne. 
Jeszcze raz zapraszam Was serdecznie na Czerwone Zagłębie, czy to inną sztukę do Teatru Zagłębia w Sosnowcu, gdzie czasami może będzie można i mnie spotkać 😉 Pamiętajcie Sosnowiec to nie tylko samo zło, czy przystanek na drodze do Katowic, ale i Teatr, piękna modernistyczna zabudowa centrum z początku XX wieku, bogata historia – w szczególności w okresie rozbiorów, Jan Kiepura  i jeszcze wiele wiele innych. 
Źródła zdjęć:

Eugeniusz Bodo ? Czy mnie ktoś woła?

Wczoraj miałem ogromną przyjemność być w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu (moim mieście <3 ) na głośniej ostatnio sztuce Eugeniusz Bodo ? Czy mnie ktoś woła? opowiadającą historię życia tego przedwojennego artysty.

Z powodu mojego uwielbienia dla muzyki z tamtych lat na ten spektakl wybierałem się już od momentu, kiedy po raz pierwszy o nim usłyszałem. Muszę przyznać, że nie zawiodłem się wcale. Muzyka, gra aktorska oraz prezentowane utwory na najwyższym poziomie. Momentami mogłem się poczuć, jakbym się przeniósł do przedwojennego kabaretu na rewię.
Oczywiście w spektaklu nie zabrakło wątku kiedy Bodo został aresztowany przez NKWD, co było idealnie przeplatane z opowieścią z jego młodości oraz tymi wszystkimi utworami z lat 30′. 
Każdej osobie z okolic Sosnowca, jak i przyjezdnym gorąco polecam tę sztukę, ja sam mam ochotę wybrać się na nią jeszcze nie jeden raz, bo jest ona tym co najbardziej lubię.