Sosnowiec okiem mieszkańców. Spotkanie Sympatyków Sosnowca w mojej relacji.

Jak już dobrze mogliście zauważyć żyję, pochodzę i szczycę się tym, że jestem z Sosnowca. To miasto jest nieodłącznie związane ze mną i moimi wspomnieniami, jak również z moimi przodkami (już kiedyś wspominałem o mojej prababci, która zawsze powtarzała mi, że jest Sosnowiczanką, pomimo mieszkania w Będzinie). Tutaj skończyłem przedszkole, podstawówkę, gimnazjum, liceum i obecnie dorywczo pracuję w Teatrze Zagłębia. Dlatego, kiedy tylko usłyszałem o inicjatywie Spotkań Sympatyków Sosnowca musiałem się wybrać na takie spotkanie. Było warto!

Idąc na to spotkanie nie byłem świadom co może mnie czekać. Nigdy w podobnych inicjatywach nie uczestniczyłem. Muszę przyznać, że pozytywie się rozczarowałem. Tylu informacji o moim mieście jeszcze nigdy nie miałem okazji usłyszeć. Tyle ciekawostek i anegdot, jak na dobrym rodzinnym spotkaniu.
Źródło
Źródło
Spotkanie to było już trzecim z kolejności spotkań Sympatyków Sosnowca. O pierwszym nie miałem żadnych informacji, kiedy odbywało się drugie akurat pracowałem, tym razem udało mi się wygospodarować czas i przyjść. Spotkania odbywają się w restauracji Stacja Sosnowiec. Całkiem urokliwe miejsce muszę przyznać.
Tematem spotkania byli sławni Sosnowieccy ludzie muzyki. Główne słowa, jakie wyniosłem z tego spotkania, to że jeśli chodzi o ludzi muzyki to nie tylko Kiepura, czy Cygan, ale znacznie więcej. Właśnie jedną z tych mniej znanych szerszemu gremium jest Pan Czesław Gałka, który był obecny na spotkaniu, a jest on śpiewakiem Teatru Narodowego Opery Narodowej.
Źródło
Źródło

Bardzo barwną postacią i osobą, która moim zdaniem wniosła najwięcej do tego spotkania był Pan Janusz Osiński, Sosnowiczanin, człowiek szacownego wieku i kultury. Przedstawił on ogromną liczbę sylwetek sławnych Sosnowiczan, jak również Zagłębiaków. Do tego liczne anegdotki i ciekawe historie związane z moim miastem. 
Źródło
Ogólnie rzecz biorąc charakter spotkania był bardzo mało oficjalny, co bardzo mi odpowiadało. Takie luźne spotkanie sympatyków Sosnowca, przeplatane monologami bardziej znanych i posiadających większą wiedzę Sosnowiczan. Może zakończenie spotkania, mogła by być trochę inne, jak zakomunikowanie, że dziękuje się za tak liczne przybycie (organizatorom zabrakło krzeseł 😉 ). Na mój blogerski gust lepiej by wyglądało zaproszenie na mniej oficjalną część i wspólną rozmowę, między wszystkimi osobami. Pomimo tego uważam, że takie spotkania są GENIALNĄ inicjatywą i z pewnością już nie opuszczę żadnego następnego spotkania, bo warto. 

Teatr Zagłębia w Sosnowcu. Miejsce mi bliskie.

Od września, jak pewnie Wam dobrze wiadomo mam ogromny zaszczyt pracować dla Teatry Zagłębia w moim rodzinnym i ukochanym mieście – Sosnowcu. Często kiedy komuś mówię o mojej pracy i Teatrze spotykam się ze zdziwieniem „To w Sosnowcu macie teatr?!” Dlatego właśnie postanowiłem napisać ciut o tym miejscu, które jest nieodłącznie związane z historią mojego miasta, jaki i moją własną.

Teatr Zagłębia w Sosnowcu


Otóż Teatr jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ jest to miejsce, gdzie po raz pierwszy spotykałem się z kulturą. Chyba po raz pierwszy byłem w teatrze jeszcze w przedszkolu, chyba była to sztuka pt. Alicja w Krainie Czarów, ale niestety już dokładnie nie pamiętam dokładnie. Za to bardzo dobrze pamiętam swoje wrażenia, jak to po raz pierwszy zobaczyłem grających aktorów. Później do teatru chodziłem w podstawówce, gimnazjum i liceum. Z dzisiejszej perspektywy stwierdzam, że w porwaniu z innymi osobami z jakimi rozmawiałem na temat chodzenia do teatru w szkole, bywałem w nim dosyć często. Mimo to stwierdzam, że mogliśmy chodzić jednak częściej.

foyer
Foyer (Źródło)

Jeśli chodzi o historię teatru, to tak jak wcześniej wspomniałem jest ona nieodłącznie związana z historią miasta. Niektórym jest ciężko w to uwierzyć, ale sam budynek teatru jest starszy od miasta oraz od Teatru Śląskiego. Teatr w budynku, w którym funkcjonuje do dziś zaczął wystawiać sztuki już w roku 1897. I mimo różnych zawieruch historycznych związanych z dwiema wojnami oraz panującym ustrojem PRL funkcjonuje i ma się dobrze do dziś. Historia teatru jest naprawdę bogata i zachęcam Was do zapoznania się z nią na stronie Teatru Zagłębia, bo uważam że została tam rzetelnie i wprawnie opisana.

widownia
Widownia (Źródło)

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał do wątku historycznego historii związanej z teatrem i moją rodziną. Otóż w czasach komuny moja babcia pracowała w różnych sklepach, ale głównie związanych z przemysłem spożywczym. Jej historie związane z pracą naprawdę nadają się na dobrą książkę, ale nie o tym mowa. Pracując w jednym ze sklepów mięsnych moja babcia, jak to bywa w zwyczaju miała kierowniczkę. Otóż ta kierowniczka była kochanką dyrektora naszego Teatru Zagłębia (dyrektora finansowego) i w czasie, kiedy dosłownie wszystko było na kartki ona miała pod dostatkiem wszelkiego rodzaju kosmetyków, babcia głównie wspomina o pomadkach. Oczywiście o tej historii dowiedziałem się dopiero niedawno i postanowiłem, że nie może zostać zamieciona pod dywan historii Sosnowca. Jak widać nie tylko dziś społeczeństwo ma zamiłowanie do romansowania.

Obecnie na afiszu teatr może się pochwalić kilkoma sztukami, które zdobyły duże uznanie w kręgach kulturalnych. Jeśli śledzicie mojego bloga już dłużej możecie się zorientować, że czasami piszę o sztukach, jakie miałem przyjemność zobaczyć(Eugeniusz Bodo, Czerwone Zagłębie, Bobiczek). Bo jest to prawdziwa przyjemność. Wystarczy kupić bilet, wygospodarować trochę czasu i zasiąść na widowni. Już się jest w innym świecie.

Czerwone Zagłębie, czyli Sosnowiec, teatr, PRL i Gierek a w tym wszystkim ja…

Jeśli obserwujecie mojego facebook’a lub instagram’a (a jeśli jeszcze nie, to gorąco Was zachęcam do polubienia) pewnie już się domyślacie o czym będzie ten wpis. Otóż wczoraj, czyli 06 września 2014 w moim rodzinnym mieście odbył się uroczysty pochód reklamujący nową sztukę Teatru Zagłębia pt. Czerwone Zagłębie. Nim jednak dokładnie opiszę co i jak zacznę od samego początku, czyli od tego skąd właściwie się tam wziąłem.

Zacznę od początku, czyli od czerwca. Był to już koniec sesji letnie i specjalnych planów na wakacje nie maiłem. Pewnego dnia zauważyłem na fanpage’u Teatru Zagłębia ogłoszenie, że są poszukiwani wolontariusze do pomocy przy promocji spektakli. Nie zastanawiając się dłużej zgłosiłem swoją kandydaturę. Po pierwsze stwierdziłem, że może dzięki takiemu wolontariatowi będę miał częstszy kontakt z teatrem, który bardzo lubię, a na który zawsze brakowało mi czasu. Po za tym uważałem i nadal uważam, że pomoc przy promowaniu mojego miasta – Sosnowca – jest rzeczą dla mnie niemalże święto, ponieważ denerwuje mnie ciągłe wyśmiewanie się z niego i obarczanie o całe zło wszechświata. 
Później poszło szybko – mejl z pozytywnym odzewem, rozmowa w Biurze Obsługi Widza i informacja, że współpraca rozpocznie się we wrześniu. Z jednej strony przypuszczałem, że tak będzie, bo w teatrach panuje zwyczaj przerwy wakacyjnej. Później minął czerwiec, lipiec i było już po połowie sierpnia. Szczerze to myślałem, że chemika do teatru nie wezmą – wzięli 😉 Telefon dostałem w urodziny, do tego z propozycją dodatkowej pracy przy obsłudze widzów podczas spektakli. Pełnia szczęście i niedowierzanie, że Teatr który towarzyszył mi od czasów przedszkolnych stanie się poniekąd miejscem przyszłej pracy. Teraz już wiem i będę to powtarzać każdemu niedowiarkowi i malkontentowi – w marzenia trzeba wierzyć, bo prędzej, czy później staną się rzeczywistością.  
Kończąc mój krótki, acz rozwiązły wstęp muszę napisać to co się wydarzyło dzisiaj, czyli pochód niemalże pochód pierwszomajowy z czasów PRL i Towarzysza Gierka. Wszsytko zaczęło się około godziny 10:00 – Pierwszy w maluchu prowadzony przez Białego Misia z orszakiem wiwatujących młodych zaopatrzonych w czerwone chorągiewki i oczywiście goździki wyruszył spod Teatru na główny plac w mieście, czyli Plac Stulecia, nazywany potocznie Patelnią. 
W międzyczasie wiwaty i donośnie okrzyki zadziwiały zabieganych i jeszcze zaspanych Sosnowiczan Pierwszy dotarł do celu, a napotkani Obywatele zostali sowicie obdarowani Czerwonymi ulotkami i repertuarami Naszego Teatru. 
Po uroczystym przemówieniu Pierwszego wszyscy wrócili pod teatr wraz z Towarzyszem Edwardem na czele. Według mnie wszyscy wyrobili 200% normy. Dzięki czemu gro mieszkańców mogło się dowiedzieć o tym nowym i zaskakującym spektaklu, którego premiera już w przyszłym tygodniu, czyli 12 września. 
Jeśli chodzi o moje zdanie na temat tamtego okresu, to mniej więcej wyraziłem je we wczorajszym wpisie. Reakcje ludzi na to teatralne wyjście były różne, niektóry potraktowali to na poważnie pokazując swoje zadowolenie lub przeciwnie. Moim zdaniem była to świetna lekcja historii i pokazanie jak to kiedyś wyglądało zarówno dla mnie, jaki i pozostałych wolontariuszy, którzy w przeważającej większości byli uczniami gimnazjum lub liceum. Dla tych młodych ludzi (nie chodzi mi o to, że ja jestem stary, ale zdziwiło mnie to, że niektóry mówią do mnie per Pan) poznawanie historii i tożsamości narodowej w coraz bardziej zglobalizowanym Świecie jest ważne. 
Jeszcze raz zapraszam Was serdecznie na Czerwone Zagłębie, czy to inną sztukę do Teatru Zagłębia w Sosnowcu, gdzie czasami może będzie można i mnie spotkać 😉 Pamiętajcie Sosnowiec to nie tylko samo zło, czy przystanek na drodze do Katowic, ale i Teatr, piękna modernistyczna zabudowa centrum z początku XX wieku, bogata historia – w szczególności w okresie rozbiorów, Jan Kiepura  i jeszcze wiele wiele innych. 
Źródła zdjęć: