Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #19

Zapraszam na kolejne już TIM, tym razem bardzo inspirowane muzyką II Rzeczpospolitej, co jest spowodowane lekturą książki Był Jazz Krzysztofa Karpińskiego. Jest to opasłe tomisko opisujące historię jazzu w międzywojennej Polsce.

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #19

Pierwszą piosenkę znalazłem całkiem przypadkowo, co jest dla mnie typowe. Jest to pewien rodzaj fokstrota, a że jestem fanem muzyki sprzed lat bardzo przypadł mi do gustu. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie.

1) Adam Aston
– Nikodem –

Na kolejną piosenkę zwróciłem po raz kolejny uwagę, ponieważ wyczytałem w książce, którą wspominałem wcześniej, że jest ona dixielandowa, a ja osobiście bardzo lubię dixieland. Po za tym jest ona śpiewana w moim ulubionym spektaklu Teatru Zagłębia, czyli w Eugeniusz Bodo, czy mnie ktoś woła

2) Eugeniusz Bodo
– Sex appeal –
Trzecia piosenka jest również śpiewana w wyżej wspomnianej sztuce , ale ja na nią zwróciłem uwagę po niedawnym obejrzeniu filmu pt. Piętro wyżej z 1937 r. w którym jedną głównych ról gra Eugeniusz Bodo, również wykonujący tę piosenkę. 
3) Eugeniusz Bodo
– Dzisiaj ta i jutro ta –
Ta piosenka jest również wykonywana w wspominanej już wielokrotnie dziś sztuce o życiu Eugeniusza Bodo, ale do mojego ucha wpadła za sprawą płyty dołączonej do książki, jaką obecnie czytam, czyli Był jazz. 
4) Ludwig Sempoliński
– Lambeth Walk –
Ostatnią piosenkę również znalazłem przez zupełny przypadek. Zwrócił oją uwagę jej tytuł, ponieważ jestem fanem czarnej, mocnej i aromatycznej kawy. Teraz często puszczam ją sobie przygotowując kawę 😉
5) Czarna kawa
– Adam Aston i Orkiestra Taneczna Henryka Warsa – 

Rok 2014. Podsumowanie.

Zbliża się nieuchronnie koniec roku. Dlatego najwyższy czas na podsumowanie. W zeszłym roku się na takowe nie zebrałem, bo bloga prowadziłem za krótko i jeszcze nie miałem czego podsumowywać, dziś już mam co.

Posty, wpisy i więcej postów
W tym roku mogę się pochwalić 108 postami. Cały czas staram się i dążę do tego, aby były one dla Was bardziej atrakcyjne. Przez ten cały rok zmieniłem moje podejście do blogowania. Mogę powiedzieć, że jest ono bardziej świadome. Może jeszcze mój blog jest o zbyt wielu wątkach, ale na razie mam taką koncepcję, a nie inną. W tym roku postawiłem na warsztat tekstowy i zauważam, że zrobiłem postępy. Po za tym w tym roku dodałem wątek głównych, czyli KSIĄŻKA, ale o tym za chwilę.
Kuchnia, dalsze pogłębianie tematu
Dalej konsekwentnie pozostałem wierny swojej dewizie, jak najmniej chemii w jedzeniu, czym jeszcze bardziej utwierdziła mnie lektura książki Zamień Chemię Na Jedzenie, którą co prawda przeczytałem pod koniec 2013 roku, ale często po nią sięgałem w 2014. Wraz z omijaniem chemii w przygotowywanych potrawach oraz omijaniem jej na sklepowych półkach w dalszym ciągu rozwijałem zasób potraw, jakie spróbowałem i przygotowałem. Absolutną nowością był hummus, który polecam każdemu. Ciekawe, jakie nowości kulinarne przyniesie mi nadchodzący rok 2015?
Rok pod znakiem książki
Ten rok niezaprzeczalnie mogę to powiedzieć miną mi pod znakiem książki. W sumie przeczytałem 10 książek, co jest grubo ponad normę w czytelnictwie polaków. Dzieliłem się z Wami kilkoma tytułami, które według mnie były najciekawsze i  może mniej popularne od pozostałych. Długo się zastanawiałem, która z przeczytanych książek była moim zdaniem najlepsza. Z dwóch według mnie najlepszych wybrałem jedną Neuland Eshkola Nevo. Jest ona jednocześnie najbardziej opasła z przeczytanych przeze mnie, ale niezaprzeczalnie najlepsza, najgłębsza, po prostu numer jeden. Na nadchodzący rok też mam już w zanadrzu kilka książek. Mam nadzieję, że będę się mógł w przyszłym podsumowaniu poszczycić o wiele dłuższą listą. 
Muzycznie, czyli jazzowo
W tym roku było nadal muzycznie, szczególnie za sprawą Tygodniowych Inspiracji Muzycznych. Ten rok stał się dla mnie odkrywczy i w muzyce. Lepiej poznałem jazz, jego standardy i historię. Mogę stwierdzić, że znajduję się w tych 2% społeczeństwa, które są fanami tego gatunku muzyki. Oczywiście nie mówię tutaj o muzyce współczesnej, a w przeważającej większości o muzyce sprzed wielu lat. 
Cele 
Moim największym zrealizowanym celem w ubiegłym roku było wytrwanie w blogowaniu. Mogę uznać, że go zrealizowałem. Innym celem było spotkanie Łukasza Jakóbiaka, to też mogę uznać za rzecz zrealizowaną pozytywnie, a nawet bardziej. Bardzo ciekawym eksperymentem było wzięcie udziału w akcji 100 Happy Days, czyli codziennym publikowaniu przez równe 100 dni zdjęcia na isntagramie zdjęcia rzeczy przynoszącej radość i pozytywny nastrój. To też uważam za sukcesywnie spełnione. 
Tymczasem zbliża się rowy 2015 rok. Chciałbym Wam z tej okazji życzyć wielu pomyślności, wytrwałości w podjętych działaniach i szerokiego, pełnego ciekawości dziecka oraz wnikliwości mędrca patrzenia na otaczający świat, bo wszędzie można znaleźć coś naprawdę interesującego.

Ciasto orzechowo – miodowe

W tym roku na Święta piekłem tylko ciasta. Zestaw całkiem podobny, jak w zeszłym roku. Jednak rok temu nic nie pisałem więcej o ciastach, jakie zrobiłem. W tym roku się poprawię. Pierwsze ciasto, jakie przygotowałem na tegoroczne święta to ciasto orzecho – miodowe.

Ciasto orzechowo – miodowe  



Ciasto składa się z dwóch warstw przełożonych kremem. Na górnym blacie ciasta znajduje się warstwa zapieczonej masy orzechowej. Do przygotowania tego przepysznego deseru potrzeba:


Na ciasto:

50 dag mąki
20 dag masła
2 jajka
2 łyżki płynnego miodu
1 łyżeczkę sody oczyszczonej (rozpuszczonej w 2 łyżkach ciepłego mleka)
1 łyżkę esencji waniliowej

Na masę orzechową:

30 dag posiekanych orzechów włoskich
2 łyżki miodu
10 dag cukru
10 dag masła

Na krem budyniowy:

6 żółtek
3 łyżki cukru
3 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki esencji waniliowej
0.5 szklanki + 1/2 l mleka

Ciasto przygotowuje się podobnie, jak klasyczne ciasto kruche, czyli zagniatając wszystkie składniki. Następnie należy podzielić je na dwie części i upiec z nich dwa blaty, piekąc przez 20 minut w 180 stopniach. Na jeden z blatów przed upieczeniem należy wyłożyć masę orzechową.

Masę orzechową przygotowuje się przez stopienie masła z miodem i cukrem, a następnie dodając posiekane orzechy i podgrzewając jeszcze kilka minut.

Na samym końcu należy przygotować krem budyniowy. Najpierw należy dokładnie zmiksować wszystkie składniki, bez 1/2 l mleka oraz masła. Później do mleka dodaje się zmiksowaną masę oraz masło i podgrzewa, aż do momentu rozpuszczenia się masła i zgęstnienia kremu.

Po upieczeniu i wystudzeniu blatów przekłada się je kremem, dając jako górny blat z masą orzechową. Ciasto najlepiej smakuje na drugi dzień po przygotowaniu. Wówczas jest już bardziej miękkie i lepiej się kroi.

Do następnych mistrzostw. Recenzja książki.

Ostatnimi czasy dużo czytuje. Mogę nawet stwierdzić, że chyba znalazłem swojego ulubionego pisarza. niestety póki co na nasz ojczysty język zostały przetłumaczone jego dwie książki. O jednaj z nich już tutaj pisałem – Neuland uważam za naprawdę genialną powieść. Dziś chciałbym przybliżyć Wam jego kolejną pozycję  Do następnych mistrzostw


Do następnych mistrzostw recenzja
Do następnych mistrzostw

Duże zaskoczenie

Przyznam szczerze, że po przeczytaniu opisu na odwrocie tej książki nie sięgnął bym po nią. Cóż może być nadzwyczajnego w historii czterech kumpli, którzy wymyślają sobie jakieś cele podczas jednych mistrzostw piłki nożnej, aby później mieli je spełnić po upływie czterech lat podczas kolejnych. Tym bardziej, że sam nie jestem fanem futbolu. Nigdy bym nie sięgnął po nią. Skusił mnie jej autor. Bardzo pozytywnie się jednak zaskoczyłem już po przeczytaniu kilku pierwszych stron.
Izrael dodatkowym bohaterem

 Całej opisanej historii dodaje smaku Izrael. Państwo wymarzone i wyczekiwane dla Żydów , które jednocześnie jest pełne niepokoju i złych wspomnień dla swoich mieszkańców. Ten pełen sprzeczności kraj, o którym już kiedyś pisałem, odegrał ogromny wpływ na bohaterów książki. Wydaje się, że ich przyjaźń została niejako utwierdzona przez epizody związane z Izraelem. Ciągły niepokój w pozornym spokoju życia codziennego nadał wyjątkowości całej historii.

Przyjaźń

Słowo przyjaźń jest głównym hasłem całej książki. Z jednej strony jest ona dla każdego z czwórki przyjaciół tym samym, odczuwają ją równocennie. Jednak wraz z lepszym poznawaniem bohaterów można odczuć, że każdy z nich traktował swoją przyjaźń inaczej. Mimo, że byli dobrymi kumplami, to nie raz postępowali jak najwięksi wrogowie, po czym znów stawali się najważniejsi w życiu, bardziej ważni id rodziny.

Bo warto mieć cel?

Książka ta pokazuje niewątpliwie, że warto w swoim życiu stawiać sobie cele. Jednak, jak to bywa w życiu niczego nie można być pewnym, dlatego nie należy dążyć do ich spełnienia na przekór wszystkiemu. Czasami nawet warto zaniechać ich realizacji i skupić na czymś co jest naprawdę ważne. Dlatego też zachęcam wszystkich do przeczytania tej książki, bo naprawdę warto w chwili wolnego czasu zastanowić się, czy wszystko do czego dążymy każdego dnia ma prawdziwy sens i nie robimy czegoś, co tak naprawdę chce ktoś inny, byśmy my robili.

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #18

W tym świątecznym tygodniu nadal pozostaję w klimacie Bożonarodzeniowym, bo przecież świętowania nie należy ograniczać tylko do trzech dni 😉 W dodatku niebawem kolejny dzień, który wszystkich mocno angażuje, czyli Sylwester. Mimo, że nie przepadam za tym dniem mam kilka utworów, które mocno mi się z nim kojarzą i właśnie nimi się z Wami dziś podzielę.

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne
Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #18

Pierwszą piosenką, jaką zamierzam Wam polecić w tym tygodniu jest pewna ballada pochodząca z Kabaretu Starszych Panów, która kojarzy mi się ze świętami, ale nie takimi jakie mieliśmy teraz, czyli bezśnieżnymi (oczywiście z pominięciem drugiego dnia Świąt). Dzięki niej można poczuć się, że na całej połaci śnieg…

1) Jerzy Wasowski, Jeremi Przybora
– Na całej połaci śnieg –
Kolejna piosenka, jakiej nie może zabraknąć na talerzu mojego gramofonu w będącym obecnie okresie to Jingle Bell Rock. To za sprawa składanki, o której pisałem już w zeszłym roku – The Many Moods of Christmas która gości w mojej kolekcji już od dobrych paru lat. 
2) Bobby Helms
– Jingle Bell Rock –
Bardzo podobnie jest z piosenką wykonywaną przez fenomenalną Ellę Fitzgerald, która zamyka wspomniana wcześniej składankę. Tej trąbki w tle mógłbym słuchać cały czas.
3) Ella Fitzgerald
– What are you doing New Tear’s Eve –
Inną piosenką, która na stałe zagościła w moim muzycznym menu okresu świąteczno – sylwestrowego, jak pewnie nie tylko mojego jest piosenka Abby Happy New Year. Szczególnie od zeszłego roku, kiedy udało mi się kupić oryginalną czarna płytę tego zespołu, nie będącą polską reedycją Polskich Nagrań.
4) Abba
– Happy New Year –
Ostatnią kolędą w tym zestawieniu pozostanę jednak jeszcze w klimacie świątecznym. Kolęda Z narodzenia Pana również pochodzi z jednej mojej czarnej płyty, ale jeszcze nie winylowej, tylko szelakowej, takiej na 78 obrotów, przeznaczonej go gramofonu na korbę. Poniższe wykonanie nie pochodzi jednak z tej płyty, ale jest również chóralne i bardzo podobne do tego z mojej płyty.
5) Krakowski Chór Akademicki UJ
– Z Narodzenia Pana –

Kluski z makiem. Mój wigilijny smak.

Jak w każdej rodzinie, tak i w mojej istnieje potrawa wigilijna, którą przygotowuje się tylko w tym jedynym dniu w roku. Tą potrawą są kluski z makiem. Moja babcia w tym roku, jak w poprzednich latach przygotuje je. Jest to tradycja, którą przejęła po swojej mamie i pewnie będzie trwać w naszej rodzinie już zawsze.

makaron z makiem
kluski z makiem


To danie, jak wiele mu podobnych pewnie pochodzi od dawnej kutii, choć może właśnie kutia wywodzi się z niego…? Niemniej jednak w naszej rodzinie gości od zawsze. Kiedy byłem mały niespecjalnie przepadałem za tym smakiem. Dziś nie mogę się już doczekać do wigilii, aż znów poczuję ich zapach i smak.

Do przygotowania masy makowej potrzeba:

mak, orzechy włoskie, figi, daktyle, morele suszone, żurawinę, wiórki kokosowe, rodzynki, migdały, kilka kostek gorzkiej czekolady, miód i odrobinę olejku migdałowego.

Tak, jak widać jest to danie drogie i bogate w bakalie, świąteczne. Wszystkie składniki można dodać według swojego uznania. Należy jednak pamiętać, że mak trzeba dzień wcześniej sparzyć i namoczyć przez noc, a następnego dnia zmielić z trzy razy. Pozostałe składniki wymagają jedynie posiekania nożem lub w przypadku czekolady starcia na drobnym tarle.

Zaś ciasto na kluski jest takie samo jak na pierogi, czyli mąka, jajko, woda i odrobina masła. Kluski w tym daniu też mają charakterystyczny kształt malutkich kopytek.

Po ugotowaniu klusek wystarczy je dokładnie wymieszać z masą makową i już wiadomo, że jest wigilia i święta.

Kukurydziana szarlotka kopertowa

Ostatnio znalazłem na Instagramie zdjęcie ciekawej szarlotki. Żółtej wyglądającej, jak koperta. Postanowiłem przygotować podobną. Przepis wymyśliłem sam. Wyszła miód-malina, pychota, raj…

Szarlotka bezglutenowa
Kukurydziana szarlotka kopertowa


Otóż, aby szarlotka była intensywnie żółta użyłem do niej wyłącznie mąki kukurydzianej. Był to mój pierwszy raz kiedy używałem takiej mąki. Zadziwiła mnie jej ciekawa konsystencja, niby sypka, ale cięższa niż typowa pszenna mąka. Dodatkową zaletą tej mąki jest to, że nie zawiera ona glutenu, który obecnie stał się wrogiem numer jeden większości dietetyków, czego niestety trochę nie rozumiem, ale jest to już inna kwestia.

Do przygotowania ciasta potrzeba:

200 g mąki kukurydzianej
100 g masła
50 g cukru pudru
2 żółtka
szczyptę soli
1 łyżka gęstej śmietany
1 łyżkę esencji waniliowej

Na wsad jabłkowy potrzeba:

4 średniej wielkości kwaskowe jabłka
sporą szczyptę cukru pudru
sporą szczyptę cynamonu

Szarlotka bezglutenowa

Przygotowanie ciasta jest analogiczne do przygotowania tradycyjnego ciasta kruchego. Należy wszystkie składniki dokładnie ze sobą wymieszać, a następnie przełożyć ciasto na około godzinę do lodówki, aby odpoczęło.

Bezglutenowa

W czasie, kiedy ciasto odpoczywa, można przygotować jabłka. Należy je umyć, obrać i pokroić w cienkie plasterki. Następnie wymieszać delikatnie, aby się nie pokruszyły z cukrem i cynamonem. Schłodzone ciasto należy rozwałkować na pergaminie, a następnie zaznaczyć delikatnie nożem zarys kwadrata, gdzie będą układane jabłka.

Szarlotka bezglutenowa

Po wyłożeniu wszystkich jabłek pozostaje zrobienie „koperty” z pozostałego na brzegach ciasta. Pomocny w tym jest umieszczony pod nim pergamin, którym możemy podnosić je aby zagiąć rogi.

Szarlotka bezglutenowa

Tak przygotowaną szarlotkę należy piec w rozgrzanym piekarniku do 180 przez około 20 minut. Najlepiej smakuje ona na ciepło, dlatego właśnie postanowiłem przygotować podobną na zbliżające się święta. Zamierzam ją podać na ciepło, dlatego czeka już gotowa z zamrażalniku.

Szarlotka bezgutenowa

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #17

Po dłuższej przerwie wracam z Tygodniowymi Inspiracjami Muzycznymi.  Ostatnio naprawdę ciągle brakowało mi czasu, dlatego teraz się postaram i powrócę do cotygodniowego cyklu. Zatem zapraszam do słuchania 😉

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #17

Obecnie mamy już ściśle przedświąteczny okres, co pewnie daję się większości nam we znaki. Mimo całej przyjemności związanej ze świętami najpierw trzeba przejść, przez niekończące się kolejki w sklepach. Wiem, że pierwsza piosenka powstała w zupełnie innych czasach i odnosi się do zupełnie czegoś innego, ale ja ją odbieram zupełnie współcześnie. Można powiedzieć, że jest ona „na czasie”

1) Krystyna Prońko
– Psalm stojących w kolejce –
Kolejna piosenka, jaką chciałbym się z Wami podzielić jest dla mnie nieodłącznym od kilku lat hitem tego jedynego takiego okresu w roku, ponieważ znajduje się na winylowej, świątecznej składance, której jestem szczęśliwym posiadaczem. Jak Wiecie ubóstwiam Ellę.
2) Ella Fitzgerald
– White Christmas –
Inną piosenką, która jest dla mnie nieodłączna w czasie świątecznych przygotowań oraz świętowaniu w gronie najbliższym jest pewna znana piosenka Czerwonych Gitar. Dobrze ją poznałem jeszcze w podstawówce, kiedy przygotowywaliśmy jasełka. 
3) Czerwone Gitary
– Jest taki dzień –
Świąteczne piosenki są świątecznymi piosenkami, raz modne są jedna raz inne, kolędy pozostają niezmienne. Jeśli miałbym wybrać swoją ulubioną byłaby to chyba „Bóg się rodzi” autorstwa Franciszka Karpińskiego. Z powodu swojego przepełnionego barokowymi upiększeniami tekstu zawsze lubię się w nią wsłuchiwać. 
4) Mazowsze
– Bóg się rodzi – 
Mimo, że wspominana wyżej kolęda jest moją ulubioną to w gruncie rzeczy uwielbiam je wszystkie. Uważam, że wszelkiego rodzaju wspólne kolędowania są genialnym rozwiązaniem, tak jak przed rokiem brałem udział we wspólnym kolędowaniu na Akademii Muzycznej w Katowicach, dziś miałem ogromną przyjemność być na kolędowaniu w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu. Jeszcze kiedyś mi się marzy kolędowanie w góralskich klimatach, bo jak dla mnie górale są w tym najlepsi.
5) Zakopower
– Gdy się Chrystus rodzi –