Ciasto orzechowo – miodowe

W tym roku na Święta piekłem tylko ciasta. Zestaw całkiem podobny, jak w zeszłym roku. Jednak rok temu nic nie pisałem więcej o ciastach, jakie zrobiłem. W tym roku się poprawię. Pierwsze ciasto, jakie przygotowałem na tegoroczne święta to ciasto orzecho – miodowe.

Ciasto orzechowo – miodowe  



Ciasto składa się z dwóch warstw przełożonych kremem. Na górnym blacie ciasta znajduje się warstwa zapieczonej masy orzechowej. Do przygotowania tego przepysznego deseru potrzeba:


Na ciasto:

50 dag mąki
20 dag masła
2 jajka
2 łyżki płynnego miodu
1 łyżeczkę sody oczyszczonej (rozpuszczonej w 2 łyżkach ciepłego mleka)
1 łyżkę esencji waniliowej

Na masę orzechową:

30 dag posiekanych orzechów włoskich
2 łyżki miodu
10 dag cukru
10 dag masła

Na krem budyniowy:

6 żółtek
3 łyżki cukru
3 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki esencji waniliowej
0.5 szklanki + 1/2 l mleka

Ciasto przygotowuje się podobnie, jak klasyczne ciasto kruche, czyli zagniatając wszystkie składniki. Następnie należy podzielić je na dwie części i upiec z nich dwa blaty, piekąc przez 20 minut w 180 stopniach. Na jeden z blatów przed upieczeniem należy wyłożyć masę orzechową.

Masę orzechową przygotowuje się przez stopienie masła z miodem i cukrem, a następnie dodając posiekane orzechy i podgrzewając jeszcze kilka minut.

Na samym końcu należy przygotować krem budyniowy. Najpierw należy dokładnie zmiksować wszystkie składniki, bez 1/2 l mleka oraz masła. Później do mleka dodaje się zmiksowaną masę oraz masło i podgrzewa, aż do momentu rozpuszczenia się masła i zgęstnienia kremu.

Po upieczeniu i wystudzeniu blatów przekłada się je kremem, dając jako górny blat z masą orzechową. Ciasto najlepiej smakuje na drugi dzień po przygotowaniu. Wówczas jest już bardziej miękkie i lepiej się kroi.

Kluski z makiem. Mój wigilijny smak.

Jak w każdej rodzinie, tak i w mojej istnieje potrawa wigilijna, którą przygotowuje się tylko w tym jedynym dniu w roku. Tą potrawą są kluski z makiem. Moja babcia w tym roku, jak w poprzednich latach przygotuje je. Jest to tradycja, którą przejęła po swojej mamie i pewnie będzie trwać w naszej rodzinie już zawsze.

makaron z makiem
kluski z makiem


To danie, jak wiele mu podobnych pewnie pochodzi od dawnej kutii, choć może właśnie kutia wywodzi się z niego…? Niemniej jednak w naszej rodzinie gości od zawsze. Kiedy byłem mały niespecjalnie przepadałem za tym smakiem. Dziś nie mogę się już doczekać do wigilii, aż znów poczuję ich zapach i smak.

Do przygotowania masy makowej potrzeba:

mak, orzechy włoskie, figi, daktyle, morele suszone, żurawinę, wiórki kokosowe, rodzynki, migdały, kilka kostek gorzkiej czekolady, miód i odrobinę olejku migdałowego.

Tak, jak widać jest to danie drogie i bogate w bakalie, świąteczne. Wszystkie składniki można dodać według swojego uznania. Należy jednak pamiętać, że mak trzeba dzień wcześniej sparzyć i namoczyć przez noc, a następnego dnia zmielić z trzy razy. Pozostałe składniki wymagają jedynie posiekania nożem lub w przypadku czekolady starcia na drobnym tarle.

Zaś ciasto na kluski jest takie samo jak na pierogi, czyli mąka, jajko, woda i odrobina masła. Kluski w tym daniu też mają charakterystyczny kształt malutkich kopytek.

Po ugotowaniu klusek wystarczy je dokładnie wymieszać z masą makową i już wiadomo, że jest wigilia i święta.

Kukurydziana szarlotka kopertowa

Ostatnio znalazłem na Instagramie zdjęcie ciekawej szarlotki. Żółtej wyglądającej, jak koperta. Postanowiłem przygotować podobną. Przepis wymyśliłem sam. Wyszła miód-malina, pychota, raj…

Szarlotka bezglutenowa
Kukurydziana szarlotka kopertowa


Otóż, aby szarlotka była intensywnie żółta użyłem do niej wyłącznie mąki kukurydzianej. Był to mój pierwszy raz kiedy używałem takiej mąki. Zadziwiła mnie jej ciekawa konsystencja, niby sypka, ale cięższa niż typowa pszenna mąka. Dodatkową zaletą tej mąki jest to, że nie zawiera ona glutenu, który obecnie stał się wrogiem numer jeden większości dietetyków, czego niestety trochę nie rozumiem, ale jest to już inna kwestia.

Do przygotowania ciasta potrzeba:

200 g mąki kukurydzianej
100 g masła
50 g cukru pudru
2 żółtka
szczyptę soli
1 łyżka gęstej śmietany
1 łyżkę esencji waniliowej

Na wsad jabłkowy potrzeba:

4 średniej wielkości kwaskowe jabłka
sporą szczyptę cukru pudru
sporą szczyptę cynamonu

Szarlotka bezglutenowa

Przygotowanie ciasta jest analogiczne do przygotowania tradycyjnego ciasta kruchego. Należy wszystkie składniki dokładnie ze sobą wymieszać, a następnie przełożyć ciasto na około godzinę do lodówki, aby odpoczęło.

Bezglutenowa

W czasie, kiedy ciasto odpoczywa, można przygotować jabłka. Należy je umyć, obrać i pokroić w cienkie plasterki. Następnie wymieszać delikatnie, aby się nie pokruszyły z cukrem i cynamonem. Schłodzone ciasto należy rozwałkować na pergaminie, a następnie zaznaczyć delikatnie nożem zarys kwadrata, gdzie będą układane jabłka.

Szarlotka bezglutenowa

Po wyłożeniu wszystkich jabłek pozostaje zrobienie „koperty” z pozostałego na brzegach ciasta. Pomocny w tym jest umieszczony pod nim pergamin, którym możemy podnosić je aby zagiąć rogi.

Szarlotka bezglutenowa

Tak przygotowaną szarlotkę należy piec w rozgrzanym piekarniku do 180 przez około 20 minut. Najlepiej smakuje ona na ciepło, dlatego właśnie postanowiłem przygotować podobną na zbliżające się święta. Zamierzam ją podać na ciepło, dlatego czeka już gotowa z zamrażalniku.

Szarlotka bezgutenowa

Zupa z dyni. Rozgrzewający jesienny posiłek.

Na dworze jesienna aura już się na dobre rozpanoszyła. Ostatnie dni były przeplatanką słońca i wszechogarniającej mgły. Szczególnie w te ponure dni nic się nie chciało, pewnie Wam też, ale postanowiłem wprowadzić trochę słońca do mojej kuchni i na talerz. Tym słońcem był a zupa dyniowa. Nie tylko jej jaskrawożółty kolor nadawał się na jesienne dni, ale również jej rozgrzewające dodatki w postaci gałki muszkatołowej oraz szczypty chili wspaniale rozgrzewały po powrocie z zimnego dworu.


Choć już nie pierwszy raz przygotowywałem danie z dyni, około rok temu piekłem ciasteczka dyniowe, cały czas jest ona dla mnie lekko obca i nie zawsze mam pomysł co z niej mogę zrobić. Mam nadzieję, że ten przepis przypadnie Wam do gustu, bo jak dla mnie się sprawdził w 100%.

zupa z dyni

Do przygotowania zupy potrzeba:

ok. 1l bulionu (ja użyłem drobiowo-warzywny)
ok. 0,5 kg dyni
 2/3 marchewki (użyłem tych z gotowania bulionu)
1/2 średniej wielkości cebuli
1 łyżka oliwy lub oleju
szczypta gałki muszkatołowej
szczypta chili
sól do smaku

zupa dyniowa

Przygotowanie zupy jest dosyć proste i nie wymaga szczególnych umiejętności kulinarnych. Wystarczy obrać i pokroić w kostkę dynię i podgotować ją w bulionie. Podczas gotowania dyni można sobie przygotować cebulę, którą trzeba pokroić w kostkę i przyrumienić na oliwie. Kiedy dynia już będzie miękka należy dodać do niej marchew oraz cebulę i wszystko dokładnie zblendować.

zupa dyniowa

Kiedy zupa będzie już miała gładką konsystencję należy doprawić ją gałką oraz chili, warto w tym przypadku dodać tych przypraw za mało i w razie czego dodać jeszcze odrobiną, jak przedobrzyć. Wówczas może się okazać, że zupa będzie niezdatna do jedzenia.

zupa dyniowa

Powidła śliwkowe z jazzową nutą: Gotowanie z muzyką w tle

Od jakiego już czasu zbieram się i zbieram, żeby wrócić do gotowania z muzyką w tle. Kuchnia i muzyka jest nieodłącznym elementem mojego funkcjonowania na tym świecie. Bez muzyki nie potrafię gotować, a gotowanie i potrawy bardzo często są inspirowane zasłyszaną muzyką. Już raz zebrałem się na połączenie kuchni i muzyki w jednym smakowitym daniu. Tym razem zapraszam na coś trochę z innej beczki, czyli na powidła, ale takie nietypowe z jazzową nutą. 

Gotowanie z muzyką w tle


Możecie mi zarzucić, że pisząc o zwykłych powidłach śliwkowych, jakie sami robicie próbuję znaleźć drugie dno. Nic bardziej mylnego. Powidła przygotowałem właśnie pod wpływem słuchania kilku utworów jazzowych, ale nie są to zwykłe klasyczne powidła, tylko powidła śliwkowe z czekoladą o niebiańskim aromacie i smaku, który oddaje po części ta muzyka:
Billie Holiday 
– Tenderly –
Ella Fitzgerald
– These Foolish Things –

Natasza Zylska
– Czekolada –
A więc zanim mój domu wypełnił się w całości podnoszącym pod niebiosa zapachem czekoladowo-śliwkowej rozkoszy musiałem pójść do sklepu i zakupić kilka składników:
– 3 kg śliwek (węgierek najlepiej)
– 750 g cukru
– 2 lub 3 łyżki kakao
– 2 łyżki esencji waniliowej
– 3 gorzkie czekolady (dodałem moją ulubioną Jedyną z Wedla)
powidła śliwkowe

Jeśli chodzi o przygotowanie tego jazzowego nieba w słoiczkach to wystarczy wymyć śliwki i je wypestkować, a następnie przemielić je przez maszynkę do mięsa. Później trzeba je smażyć przez około 2 godziny, a po tym czasie dodać pozostałe składniki i jeszcze dokładnie pomieszać przez jakiś czas, aby cała czekolada dokładnie się rozpuściła. Kiedy wszystko jest już dokładnie połączone ze sobą należy przełożyć powidła do wyparzonych słoiczków, zakręcić dokładnie i położyć do góry dnem, aż wystygną.

powidła śliwkowe z jazzową nutą

Niestety nie mam jeszcze tak rozwiniętej kulinarnej intuicji, dlatego przepis na powidła śliwkowe z jazzową nutą podejrzałem od Moniki z bloga Mimo-za-Monika. Sam przepis dodałem do swojej długiej listy zakładek już rok temu, ale dopiero teraz odkrywane co dnia jazzowe rytmy nakłoniły mnie do przygotowania tego pełnego smaku śliwkowo-czekoladowego raju dla smakoszy.

śniadanie

Czyż takie śniadanie, nie poprawi Wam nastroju w ponury jesienny dzień?

Ucierane ciasto z …. jeżynami

Wczoraj rano wstałem zbyt wcześnie, zdecydowanie zbyt wcześnie i miałem za dużo czasu. Nie wiedziałem co robić, bo po prostu wstałem za wcześnie. Za oknem słońce – myślę – pewnie gorąco, wyszedłem do ogrodu, trochę mnie zmroziło, ale pomyślałem, że jeszcze lato, więc nie straszne mi poranne chłody. Spojrzałem, na krzak jeżyny, było ta jeszcze sporo owoców, ale już nie takich pierwsza klasa, delikatesowych, do jedzenia prosto z krzaka. Pozostały niedobitki małe, kwaśne i w ogóle takie jakieś bidne. Stwierdziłem, że nie dam im tak po prostu zgnić i oberwałem co do ostatniej, nawet najmniejszej jeżynki. I wyszło mi z tego całkiem smaczne ciasto.

Wiem, że powyższa historyjka jest trochę przydługawa, ale musiałem 🙂 Ciasto zrobione z tego samego przepisu co ostanie, czyli szybkie, proste i przyjemne. Zmodyfikowałem oczywiście trochę. Zamiast śliwek – jeżyny, tak te jeżyny bidne, dodałem też 2 łyżki kakao. Gdybym całość polał czekoladą było by już niebiańskie. Mimo wszystko wyszło absolutnie smakowite. 

Ot tyle smakowitości wczoraj zrobiłem, a to tylko dlatego, że wstałem za wcześnie.

Ucierane ciasto ze śliwkami

Za oknem panuje coraz bardziej jesienny nastrój, mimo tych wszystkich jeszcze letnich dni z dużą ilością słońca. Zawsze na początku września zaczyna się u mnie włączać instynkt gotowania, pieczenia i wekowania. Jest to chyba podświadome przygotowanie do zbliżającej się nieubłaganie zimy. A skoro na straganach sezon na śliwki, przygotowałem sobie z nich ciasto sezonowe, mocno śliwkowe i ekspresowe. 


Nie był to pierwszy raz, kiedy przygotowywałem takie ciasto, ale tym razem natrafiłem na dobry przepis (z bloga Sto Kolorów Kuchni), ponieważ ciasto przygotowywane z poprzedniego przepisu było ciastem ze śliwkami w piwnicy, czyli opadniętymi na spodzie.

Do przygotowania ciasta potrzeba:
1 szklankę cukru
pół kostki masła (100g)
2 szklanki mąki
4 jajka
łyżeczkę proszku do pieczenia
1 łyżkę esencji waniliowej
ok. pół kilo drobnych śliwek

Przygotowania należy zacząć od roztopienia masła i pozostawienia go do wystygnięcia. Następnie należy nastawić piekarnik na 200C i zacząć przygotowania. W misce należy utrzeć jaja z cukrem, a następnie dodać do nich mąkę z proszkiem do pieczenia, esencję waniliową oraz ostudzone masło. Ciasto należy już tylko przełożyć do dużej blachy, mimo iż będzie wyglądać mizernie w piekarniku ładnie urośnie. 
Na ciasto należy wyłożyć umyte, osuszone i przekrojone na połowy śliwki, skórką do dołu. Oczywiście można użyć większych śliwek, ale moim zdaniem drobne wyglądają znacznie lepiej oraz słabiej obciążają ciasto, które się piecze i wyrasta. 
Całość należy piec 40-50 minut w 200 stopniach. Po tym czasie uzyskuje się dużą blachę ciasta idealnego na wkraczającą nieśmiało w próg lata jesień. Jest to smak, który zawsze będzie mi się już kojarzył z ciepłymi wrześniowymi dniami. 

Banana cream pie

We czwartek pisałem o roladzie lodowej, którą przygotowałem na swoje urodziny. Nie było to jedyne ciasto, jakie przygotowałem. Inne ciasto, które zrobiłem też było eksperymentem kulinarnym. Przygotowałem banana cream pie, czyli tartę kakaową z mocno bananowym nadzieniem.

Do przygotowania potrzeba:

na ciasto:

1 i 14 szklanki mąki
7 łyżek masła
szczyptę proszku do pieczenia
1 lub 2 łyżki cukru
2 łyżki kakao
szczyptę soli

na masę bananową:

4 żółtka
23 szklanki cukru pudru
3 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
2 szklanki mleka
łyżkę masła
szczyptę soli
3 dojrzałe banany
szczyptę kurkumy (dla koloru)

ponadto:

2 banany
małą śmietankę 30%
łyżkę esencji waniliowej

Banany na to ciasto powinny być bardzo dojrzałe, aby ich smak był bardzo intensywny. Niestety nie udało mi się znaleźć takich, więc moje podstarzałem w gorącym piekarniku, dzięki czemu trochę dojrzały. 
Jeśli chodzi o przygotowanie to należy wszystkie składniki na tartę wrzucić do miski, a następnie wymieszać, tworząc coś o konsystencji ciemnego piasku. Całość trzeba przełożyć do formy i upiec w 190 C przez 15 minut.
Masa bananowa jest w zasadzie budyniem bananowym, przygotowywanym od podstaw. Na samym początku należy odlać około 1/2 szklanki mleka i wymieszać z żółtkami, cukrem, solą, mąką i zblendowanymi bananami. Pozostałem mleko należy podgrzać z masłem.

Następnie do masy z zimnym mlekiem przelewany, dosyć ostrożnie, aby żółtka się nie ścięły, 1/4 szklanki mleka, po czym  wlewamy całość do pozostałego gorącego mleka. Teraz pozostaje tylko podgotować całość, aż do momentu kiedy zgęstnieje. Podczas gotowania można dodać odrobinę kurkumy, aby uzyskać żółty, bananowy kolor.

Kiedy masa bananowa jest już gotowa, należy przełożyć połowę na tartę. Następnie trzeba wkroić banany i całość przykryć pozostałą masą. Na samą górę wykładamy ubitą śmietankę z łyżką esencji waniliowej.

Aby smak ciasta był jeszcze bardziej ekskluzywny  można posypać je uprażonymi wiórkami lub płatkami kokosowymi.

Rolada lodowa ? la salceson

W zeszłym tygodniu obchodziłem urodziny i co się z tym wiąże organizowałem małe rodzinne przyjęcie. Ja jak to ja, postanowiłem ubiec ciasta, których jeszcze wcześniej nie robiłem. Jednym z nich była rolada lodowa, nazwana przez moją rodzinę salcesonem, bo początkowo każdy myślał, że podaje im na deser salceson.

Przepis na tą roladę zaczerpnąłem od Jamie’go Olivier’a z jednego z jego programów, podczas którego chyba jeździł po Wielkiej Brytanii. Szczerze mówiąc program ten obejrzałem dawno temu i miałem tylko krótką listę składników, zapisaną szybkim i niestarannym pismem, cały sposób przygotowania rolady wziąłem z pamięci. 
Do przygotowania rolady, potrzeba:
3 jajka
75 g mąki
100 g cukru pudru
1 lub 2 łyżki kakao
lody waniliowe oraz czekoladowe (ja użyłem Algidy Śmietankowo-Czekoladowej, bo w moim sklepie nie znalazłem nic innego)
słoik dżemu truskawkowego
1 batonik (ja użyłem Liona) 
ponadto:
blaszkę z piekarnika
2 arkusze pergaminu posmarowane masłem
mikser
Najpierw miksujemy jajka z cukrem, następnie dodajemy porcjami przesianą mąkę. W tym samym czasie nastawiamy piekarnik na 180C. Na blaszce z piekarnika wykładamy pergamin posmarowaną stroną do góry i nakładamy połowę ciasta, robiąc luźne kleksy. Do pozostałego ciasta dodajemy kakao, miksujemy i dodajemy na blaszkę, mieszając łyżką z wcześniej dodanym ciastem, tworząc maziaje o wyglądzie przypominającym marmur. Ciasto pieczemy przez 15 minut.
Po upieczeniu, od razu, kładziemy na ciasto drugi arkusz pergaminu, tym razem posmarowaną stroną do dołu, jakoby zamykając biszkopt w dwóch warstwach pergaminu i zwijamy w walec na około 30 min. Po tym czasie rozwijamy go i usuwamy jeden z pergaminów (wewnętrzny). Najpierw na biszkopcie rozsmarowujemy dżem, potem lody, a na końcu posypujemy kruszonym batonikiem. Wówczas pozostaje nam jedynie zrolować ciasto i lekko je dognieść oraz włożyć je do zamrażalnika na 2 lub trzy godziny przed podaniem.
Warto wspomnieć, że dwie piętki nie będą się zbyt ładnie prezentować, więc polecam ich odcięcie przed podaniem gościom tej rolady. Na moich gościach zrobiła naprawdę ogromne wrażenie i każdy upominał się o dokładkę, bo kto przecież nie lubi lodów w połączeniu z truskawkami i biszkoptem?

Tarta z owoców letnich

Ostatnio przekonałem się do tart, zresztą jeśli już jakiś czas obserwujecie mojego bloga możecie się o tym doskonale przekonać. Nie sądziłem, że jest to takie proste, a w dodatku można się obejść bez typowej formy, no i co najważniejsze mnogość sposobów na przygotowanie tego sympatycznego ciasta jest w zasadzie nieograniczona. Tym razem przygotowałem ją z owoców, które nieodłącznie kojarzą mi się z latem.

Przepis na tę tartę jest w dalszym ciągu niezmienny i możecie go znaleźć TUTAJ z tą różnicą, że tym razem dodałem do ciasta odrobinę cynamonu, co dodało mu ciekawego smaku, szczególnie w połączeniu z jabłkiem.
Owoce, jakie najbardziej kojarzą mi się z latem to oczywiście jabłka, śliwki węgierki i rabarbar. Jeśli dwoje pierwszych może się kojarzyć z późnym latem, to rabarbar jest dla mnie kwintesencją wczesnego lata. 
Przed wstawieniem do pieca, naprawdę w ostatnim momencie postanowiłem, że posypię wszystko kruszonką.
Po upieczeniu prezentowała się naprawdę apetycznie, aż żal było kroić 😉