Moje wakacyjne nic-nie-robienie

Przyszły wakacje, patrzę dzisiaj w kalendarz – już połowa lipca, a na blogu już od połowy czerwca cisza. Codziennie obiecuje sobie, że napiszę, opublikuję, ugotuję… Tymczasem ogarnęło mnie wakacyjne nic-nie-robienie. Po prostu dnie przechodzą mi przez palce. Dzień za dniem, wieczór za wieczorem, pranek za porankiem. Chyba potrzebowałem tego, po dosyć intensywnym roku akademickim. Przecież wakacje są od tego,żeby nic nie robić?

I tak moje nic-nie-robienie trwa już prawie miesiąc, ale w sumie potrzebowałem bardzo takiego czasu wyłączenia się od wszystkiego, szczególnie kiedy wolne mam tylko w lipcu. Od sierpnia zaczynam praktyki, więc tak jakby wakacji już nie będę miał. Oczywiście nie planowałem takiej blogowej przerwy, ale mój ukochany laptop marki Samsung popsuł się po raz kolejny i trafił do serwisu. Była to już jego czwarta wizyta, niestety nadal nie działa jak powinien. Przyznam się szczerze, że bardzo zawiodłem się na tej firmie i już nigdy nie podejmę decyzji o zakupie komputera tej marki, a nawet i innego sprzętu. Bardzo się zawiodłem na Samsungu.
Po za tym całym zamieszaniem i brakiem jakichkolwiek się na złość z powodu wciąż psującego się i niesprawnego laptopa miałem też trochę czasu na posadzenie w ziemi sadzonek hortensji, które udało mi się wyhodować. Mam nadzieję, że będą szybko rosły i za niedługo ukwiecą ogród 😉
I oczywiście jak zawsze wakacyjna aura i gorące noce sprzyjają czytaniu. W roku akademickim, bardzo brakuje mi tego. Niestety nie mam zbyt wiele czasu na czytanie czegoś nie związanego z chemią. Na szczęście są wakacje i mogę nadrobić lektury. A w tym roku zakupiłem ich sporo. Czeka mnie wiele ciekawych chwil zapisanych na stronach tych książek. Już nie mogę się doczekać, aż przeczytam je wszystkie.
Dopełnieniem mojego lenistwa był łikend w górach, z którego pochodzi pierwsze zdjęcie. Nie ma to jak parę dni z dala od codziennego zgiełku, wśród przyrody. Mimo to, że sporą część czasu padało wyjazd uważam za bardzo udany i szczerze mówiąc w ciągu niecałych czterech dni odpocząłem tak, że teraz mógłbym wracać znów na uczelnię. Na szczęście wracam dopiero we wrześniu 😉
Wypoczęty i pełen energii po powrocie kończę czas nic-nie-robienia. Mam teraz sporo pomysłów, mam nadzieję, że wkrótce będę się mógł nimi z Wami podzielić. A pierwszym efektem, że zregenerowałem siły witalne,był upieczony zaraz po powrocie chleb, ale o tym wkrótce 😉