Jestem, więc wróciłem.

Jestem,więc wróciłem. No tak, nie było mnie tutaj całkiem długo, chyba za długo. Po moim ostatnim kwietniowym wpisie rzadko zaglądałem na bloga, szczerze były okresy kiedy miałem ochotę go skasować. Jestem więc wróciłem. Dlaczego….?

Nie wiem sam dlaczego wróciłem, może jest to znów chwilowy powiew tęsknoty za moim upośledzonym (w moim mniemaniu) blogowaniem, a może za szeroko pojętym fejmem, który rządzi internetami dzisiaj. O tak, ten czas absencji blogowej zmienił mnie. Na lepsze, na gorsze? Nie wiem, ocenię to pewnie za 10 lat. 
Dziś chcę być nadal blogerem i móc bez wstydu podpisać się tym tytułem na Instagramie, który również przyczynił się do mojej małej/wielkiej przemiany. Od teraz rękoma i nogoma podpisuję się pod wszystkim co tutaj naskrobię, a dodatkowo od czasu do czasu (choć teraz znacznie częściej) będę dawał pieczęć ze swojego oblicza, którego dotychczas nie uważałem za godne publikacji w świecie wirtualnym. Jak wspominałem zmieniłem się nieco. 
Dosyć o sobie, bo czuję że zaczynam popadać w narcyzm, a to nie jest dobre. Co dalej na blogu? Hmmm… Na pewno będzie inaczej (po raz kolejny), bo jak to bywa w życiu pewne sprawy raz nas bardziej zajmują teraz, a inne za pół roku. Będzie nadal muzycznie i smacznie, ale chyba w trochę innym wydaniu. Co najważniejsze będą teksy – naprawdę ostatnio bardzo pokochałem pisanie, ale co z tego wszystkiego wie tylko powszedni nas czas. 
Kończę więc, bo wróciłem. Przecieram okulary, gromadzę myśli i nastawiam dobrą muzykę. Z takim zestawem postaram się sklecić, choć odrobinę mojej prywatno – publicznej przestrzeni w szerokim i trochę już wirtualnym – realnym świecie. 
Czasem potrzebna jest przerwa, żeby zobaczyć w powszedniości wyjątek.

 

2 przemyślenia nt. „Jestem, więc wróciłem.”

Dodaj komentarz