Czy ryzyko popłaca?

Czy ryzyko popłaca? Czy warto czasem wychylić czubek własnego nosa poza lichą zasłonkę przyzwoitej codzienności? Czy czasem warto się pokusić na choćby najmniejszą szaloną – w pozytywnym tego słowa znaczeniu – rzeczy. Czy w dzisiejszych czasach warto marzyć o przygodach, jak z powieści dziewiętnastowiecznych twórców? Czy chodzenie po mieście z pomalowaną twarzą może odmienić życie? Na te wszystkie pytania odpowiedzieć nie potrafię. Jednak przy ostatnim mogę się zatrzymać i co nieco powiedzieć. Dlaczego? 

none

Na co dzień bardzo często odmawiamy sobie wielu rzeczy, zastanawiając się co o nas pomyślą ludzie. Obawiamy się reakcji każdego, zarówno nieznanej nam osoby, jak również kogoś bliskiego. Ta obawa bardzo często sprawia, że przechodzi nam koło nosa wiele ciekawych rzeczy i wspaniałych sytuacji. Piszę o tym bo do niedawna też tak robiłem. Nie wiem dlaczego. Z jednaj strony obawiałem się reakcji własnego otoczenia, tego że zostanę wykpiony lub wyśmiany. Również moją obawą było to, że sobie nie poradzę i będzie to porażka moja własna, która jeszcze bardziej mnie zamknie. Postanowiłem jednak zaryzykować.
 
Ryzyko ? wskaźnik stanu lub zdarzenia, które może prowadzić do strat. Tak przynajmniej mówi definicja, a jak, pochodząca z wszechwiedzącej Wikipedii. To właśnie te potencjalne straty bardzo często nas blokują. Obawa, że coś może pójść nie tak jest rzeczą naturalną i w pewnym sensie dobrą, ale gdy nas przerasta i przygniata, zamyka w hermetycznym woreczku czterech ścian własnego pokoju przestaje być odczuciem pozytywnym. Zamiast się rozwijać i poznawać piękno życia, zaczynamy bezsensowny taniec raka, wciąż uciekając do tyłu i w drugi szereg. A przecież stanie w pierwszym szeregu jest tak wspaniałe i każdy skrycie o tym marzy. Zawsze warto zaryzykować. Nie zawsze wszystko wyjdzie, ale nic na tej Ziemi, włącznie z nią samą, nie jest idealne. Zawsze znajdzie się drobny, tyci, prawie niezauważalny drobiazg, odbiegający od normy, sprawiający, że coś potencjalnie idealnego w rzeczywistości takie nie jest. Taki brak idealności też może być piękny.
 
Mnie również zdążało się często, że się wycofywałem na samym początku, by potem żałować. Wiele razy bałem się podjąć ryzyko. Nigdy przecież nie wiadomo, jak na nasze poczynania zareaguje nasze środowisko. Mimo wszystko, tak jak wyżej już wspomniałem, podniosłem rękawicę rzuconą przez los i zaryzykowałem. W tym dokładnie miejscu zaczyna się klarować rozwiązanie pytania z samego początku. Czy chodzenie po mieście z pomalowaną twarzą może odmienić życie? Odpowiem krótko –  może. Komuś teraz może wydać się to nieistotne, dziecinne, czy po prostu głupie. Dla mnie było to czymś więcej.
 
Dokładnie dlatego zamieściłem powyżej zdjęcie, gdzie sprawniejsze oko rozpozna mnie. Tak na parę chwil stałem się artystą ulicznym ? mimem. Moje ryzyko w tym momencie polegało najbardziej na przełamaniu się i pójściu po raz pierwszy na warsztaty z pantomimy. Odbywały się one w te wakacje, czyli miałem dużo czasu wolnego. Po za tym na plakacie było napisane, że są darmowe i każdy może wziąć w nich udział, co jeszcze bardziej mnie do nich przekonało. Tak się zaczęło pękanie mojej grubej wewnętrznej skorupy głupich obaw i myśli. Zaryzykowałem i się opłaciło. Kulminacyjnym momentem był Festiwal Sztukmistrzów, który odbywał się w Katowicach tego lata. Tam właśnie brałem udział w występie na płycie tamtejszego rynku. Krótka chwila i już było po. Jednak coś zostało. Otwarłem się bardziej na otaczający mnie świat, zaakceptowałem w sobie wiele rzeczy i co dla mnie równie ważne znacznie powiększył się krąg moich znajomych.
 
Czy ryzyko popłaca
 
Odpowiedziałem na jedno z postawionych na samym początku pytań, choć sądzę, że cała ta sytuacja dowodzi temu, że jeśli tylko się chce można wszystko. Należy zawsze podejmować wyzwanie. Naprawdę ryzyko popłaca i nie mówię tutaj tylko o tej jednej sytuacji, ale o kolejnych z jakimi stykam się każdego dnia. Teraz już każdego kolorowego dnia. Życzę każdemu, aby też mógł – ta, jak teraz ja – odpowiedzieć twierdząco na wszystkie początkowe pytania, a nawet na jeszcze wiele innych.
 

 

 

2 przemyślenia nt. „Czy ryzyko popłaca?”

Dodaj komentarz