Kultura u źródeł

Już nie raz wspominałem tutaj, że od września dorabiam sobie w teatrze. Nie jest to bardzo odpowiedzialne stanowisko, ponieważ zajmuję się obsługa widza (czyli po prostu odbieram płaszcze gości w szatni),  aczkolwiek traktuję tą pracę jako swojego rodzaju prezent od losu, bo w końcu w teatrach rodzi się żywa sztuka i jakkolwiek rozumiana kultura. I właśnie nad tą kulturą muszę się dziś pochylić, bo po mojej ostatniej wizycie w pracy, stwierdzam, że i z teatru powoli zaczyna ją wywiewać.

Powodem, przez który uważam, że moja praca to zaszczyt jest fakt, iż mogę oglądać spektakle w trakcie mojej pracy. Oznacza to, że prawie na co dzień mogę obcować z namacalną sztuką. Wątpię, że kiedykolwiek będę miał jeszcze podobną okazję. Dlatego staram się cieszyć każdym dniem pracy, która powoli stała się pasją.

Pracując już dobre siedem miesięcy spotykałem się z różnym stosunkiem widzów. Nie chodzi mi tylko o stosunek do odbioru sztuki i tego, czy komuś się podobała, czy może nie, bo to jest sprawa osobista. Chodzi mi o zachowanie się ludzi przychodzących do teatru. Czy to o stosunek miejsca, jakim jest teatr, czy jego pracowników.

Niestety zauważyłem, że pomimo prośby o wyłączenie (lub chociaż wyciszenie) telefonów często zdarza się, że komuś podczas spektaklu zadzwoni. Nawet zdarzają się takie przypadki, które odbierają na sali w czasie spektaklu!!!!!!! Przemilczę już sprawę dzwoniących telefonów w pozostawionych płaszczach.

Już nie wspominając o szeleszczących papierkach. Mnie jako widzowi, czy to teraz jak pracuję w teatrze, czy jak jeszcze o tym nawet nie marzyłem nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby jeść cukierki podczas oglądania sztuki. Naprawdę nie wiem, czy to jest, aż takie trudne nie wytrzymać przez ten czas bez jedzenia? Osoby nie mogące wytrzymać chociaż mogłyby pałaszować cukierki w papierkach, które nie szeleszczą.

Ale nie o tych przypadkach mowa, bo znalazło by się jeszcze o wiele więcej podobnych. Ten, który sprowokował mnie do tego abym teraz siadł prze komputerem i zaczął pisać B-A-R-D-Z-O mnie szokował i oburzył. Otóż ostatnio na sztuce Wij.Ukraiński horror. była wycieczka ze szkoły. Nic w tym dziwnego, bo i takie wycieczki się zdarzają. Dobrze że młodzież chce po zajęciach wyjść do teatru, a nie tylko w ich trakcie po to żeby nie było lekcji. Akurat w tym przypadku młodzież zachowała się wręcz wzorowo. Mogę to potwierdzić, bo też w tym dniu oglądałem spektakl. Niestety Panie Nauczycielki zachowywały się, hmmmm…………jakby to delikatnie ująć, jak bydło.

Spektakl ten charakteryzuje się tym, że występują w nim sceny, gdzie większy udział ma mowa ciała i panuje cisza. Niestety systematycznie i uporczywie zakłócały ją Panie Nauczycielki, które przez cały czas dyskutowały. Rozumiem, gdyby to była tylko jednorazowa wymiana zdania. Soczysta dyskusja pół szeptem (dokładnie słyszalnym z odległości czterech rzędów), połączona z gestykulacją trwała przez cały czas. Szczytem, było dla mnie powiedzenie z westchnieniem, że do końca zostało jeszcze 45 minut, widziałem wówczas reakcję innych osób, które, podobnie, jak ja obejrzały się w stronę tych Pań. Widocznie Paniom spektakl się nie spodobał, ale mogły tych szczegółów zaoszczędzić pozostałym.

Do tej pory jestem trochę załamany, tym co mogłem obserwować. Skąd młodzież ma brać wzorce i źródło kultury osobistej, bo to co zaobserwowałem to było bardzo wyschnięte źródło.  Naprawdę czasem trzeba głęboko spojrzeć w siebie i się zastanowić co się robi. Mam nadzieję, że młodzież jest na tyle mądra i nie weźmie przykładu z tych Pań, które z tego miejsca gorąco pozdrawiam i zapraszam do Teatru  <3

Dziękuję za uwagę 😉

2 przemyślenia nt. „Kultura u źródeł”

Dodaj komentarz