Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #16

W tym tygodniu zapraszam Was na porcje jazzu i muzyki w tych klimatach.  Jakoś ostatnio ta muzyka do mnie bardzo przemawia. Na samym początku zapraszam na fenomenalną i zawsze mnie zachwycającą Ellę Fitzgerald, a następnie na odrobiną dixielandu z Nowoorleańskich ulic, aby za chwilę zaprosić Was do wysłuchania Polskiej w moim odczuciu całkiem jazzowo brzmiącej muzyki z poprzedniej epoki.

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne
Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #16

1)Ella Fitzgerald
– Jazz Conversation in Scat –

2) Smoking Time Jazz Club
– Percolatin’ Blues –



3) Eugeniusz Bodo i Reri
– Dla Ciebie Chcę być Biała –



4) Eugeniusz Bodo
– Sex appeal –



5) Alfons Dymsza
– Florek, gdzie Twój humorek –


Maria Skłodowska-Curie i jej córki. Recenzja.

Zanim sięgnąłem po tę książkę uważałem Marię Curie – Skłodowską za osobę patetyczną i pomnikową, bez uczuć dumną uczoną z przeszłości. Z racji wybranych studiów chemicznych kilka razy zdarzało mi się napotykać na jej nazwisko, aczkolwiek nigdy specjalnie się nie wgłębiałem w jej biografię, a tym bardziej w biografię jej córek. Po przeczytaniu tej książki stwierdzam, że te trzy kobiety miały ogromny wpływ na losy dzisiejszego, jak i im współczesnego świata.
Maria Skłodowska-Curie i jej córki - recenzja
Maria Skłodowska-Curie i jej córki



Maria – naukowiec i kochająca matka

Zawsze kiedy napotykałem na nazwisko Skłodowska-Curie miałem styczność tylko z naukowcem i odkrytymi przez nią pierwiastkami i promieniotwórczością. Ta książka ukazała mi obraz Marii, jako matki oraz kobiety, która ma swoje potrzeby, może nie były to ogromne potrzeby, ale były. Dzięki przeczytaniu tej pozycji mogłem się dowiedzieć, że ta z pozoru ustatkowana kobieta i obdarzona delikatnie mówiąc, przeciętną urodą miała przez krótki czas kochanka. Z resztą ten romans mógłby się stać przyczyną wydalenia Marii z Francji. Po za tym nigdy bym nie przypuszczał jakie są zasługi Marii w dziedzinie popularnego badania Roentgena. Z drugiej strony za postacią wybitną w świecie nauki Maria jawi się jako troskliwa i kochająca matka dwóch córek. Po serii przytaczanych fragmentów listów, można się dokładnie dowiedzieć, że jej kontakty z córkami były naprawdę udane.

Irena – dziedziczka naukowej spuścizny 

Pierwsza córka Marii i Piotra Curie – Irena, była prawdziwą kontynuatorką i dziedziczką spuścizny naukowej rodziców. Również laureatka Nagrody Nobla, odnoszę wrażenie, że zaniedbywana w toku kształcenia. Nie pamiętam, żeby w szkole była ona kiedykolwiek wspominana. To właśnie ona wraz ze swym mężem przyczyniła się do rozwoju sztucznej promieniotwórczości, które obecnie jest szeroko stosowana w leczeniu chorób nowotworowych. Podobnie do swojej matki, Irena była w całości poświęcona nauce, jak również mężowi i dzieciom.

Ewa – dziennikarka i działaczka 

Trzecia dama z rodziny Curie nie zajmowała się nauką. Jednak nie próżnowała i działała aktywnie w ONZ w kwestii praw kobiet. Mimo, że nie odnosiła sukcesów naukowych, jak matka i siostra donosiła ja na zupełnie innym gruncie. Była dziennikarką, korespondentką wojenną i jedną z osób nakłaniających Amerykę do przyłączenia się do II Wojny Światowej. Ponadto po śmierci Marii Skłodowskiej-Curie to właśnie Ewa napisała jej biografię pt. Madame Curie, która wówczas stała się bestsellerem światowym.

Maria Skłodowska-Curie i jej córki - recenzja
Maria Skłodowska-Curie i jej córki


Walka o prawa kobiet

Cała trójka Pań Curie, pośrednio lub bezpośrednio walczyła o poprawę praw kobiet, które wówczas były bardzo ograniczone. Sam fakt, iż Maria Curie była podwójną laureatką Nagrody Nobla oraz profesorem Sorbony, sprawił, że znacznie wzrosła liczba kobiet zajmujących się pracą naukową. Podobnie w swoim Instytucie Radowym, Maria faworyzowała pracowników płci żeńskiej oraz na co warto zwrócić uwagę – Polaków. Również podróże Marii wraz z córkami po Stanach Zjednoczonych powodowały wzrost samoświadomości Amerykanek, które licznie gromadziły się na spotkania z uczoną. Jednak Pani Curie pozostawała zawsze neutralna, jeśli chodziło o kwestie polityczne. Jej córki już nie były tak konserwatywne, jak matka i aktywnie działały na wielu płaszczyznach polityczno-społecznych.

Maria Skłodowska-Curie i jej córki - recenzja
Maria Skłodowska-Curie i jej córki
Mógłbym jeszcze więcej pisać o samej Marii oraz Irenie i Ewie, jednak nie ma to sensu, ponieważ wszystko zostało dokładnie wyłożone w tej właśnie książce. Pozostaje mi tylko odesłać Was do niej, bo naprawdę warto. Nigdy wcześniej, bym nie przypuszczał, jak wpływ na wiele płaszczyzn życia współczesnego ma ta skromna kobieta. 

100 Happy Days. Podsumowanie.

W minionym tygodniu nastał dzień, kiedy moje wyzwanie 100 Happy Days w moim wydaniu się zakończyło. Teraz pozostaje podsumować ten czas. A będzie co podsumowywać, bo mogę powiedzieć dumnie, że wytrwałem.

100 Happy Days Podsumowanie
100 Happy Days – Podsumowanie

Każdego dnia starałem się publikować na moim koncie na Instagramie zdjęcia otagowane #100HappyDays, co należało do do założeń tej akcji. Dzieląc się małym kawałkiem swojego szczęścia, miałem motywować kolejne osoby do tego, aby i one też odnajdywały szczęście w codzienności.

Przyznam, że nic codziennie udostępniałem zdjęcia,a le to nie z powodu, że akurat nie miałem miłych chwil, tylko dla tego, że nie zawsze miałem czas na zrobienie zdjęcia. Powiem krótko – podziałało.

Po tych trzech miesiącach, nauczyłem się cieszyć z każdego drobiazgu. Nie to, że niby wcześniej wszystko widziałem w czarnych barwach, ale teraz umiem się cieszyć nawet z małego drobiazgu. Po za tym stwierdzam, że znacznie lepiej radować się z byle błahostki, niż wyolbrzymiać każde nawet najmniejsze niepowodzenie.

Powodem dzięki, któremu mogę się jeszcze bardziej cieszyć, jest fakt iż znajduję się w gronie 29% osób, którym udało się dotrwać do końca, ponieważ znaczna część rezygnuje w połowie drogi. Ja nie zrezygnowałem i mam ochotę na więcej Happy Days

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #15

Niestety w poprzednim tygodniu nie umiałem znaleźć chwili żeby opublikować kolejne Tygodniowe Inspiracje Muzyczne, dlatego nadrabiam dziś 🙂 Mam nadzieję, że i tym razem moje poropzycje przypadną Wam do gustu.

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #15
Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #15

1) Ewa Bem
– Żyj kolorowo –
2) Stanisława Celińska
– Warszawa –
3) Kayah & Bregovic
– Tabakiera –
4) Nigel Kennedy
– Kazimierz –
5)  Klezmer Constervatory Band
– Rumania, Rumania – 

Tygodniowe inspiracje Muzyczne #14

Dziwną w tym roku mamy jesień. Pogoda trochę jakby jeszcze późno letnia, ale światło za dnia już bardziej listopadowe. Przez to czuje się rozbity. Nie wiem dlaczego, ale chyba mój zegar biologiczny przyzwyczaił się do tego, że zazwyczaj o tej porze panują już mrozy. Po prostu chyba brakuje mi światła, jaki było w lecie. Na szczęście mogę ja odnaleźć w niezawodnej muzyce. Was również zapraszam do zasłuchania się i powrócenia w myślach  do letnich, słonecznych dni…

Tygodniowe inspiracje Muzyczne #14
Tygodniowe inspiracje Muzyczne #14

1. Ewa Demarczyk 
– Na moście w Avignon –
2. Astor Piazzolla
– Soledad – 
3. Wiera Gran
– Bo to się zwykle tak zaczyna – 
4. Stanisława Celińska
– Ptakom podobni – 
5. Violetta Villas
– Piosenka z przyszłości –

Teatr Zagłębia w Sosnowcu. Miejsce mi bliskie.

Od września, jak pewnie Wam dobrze wiadomo mam ogromny zaszczyt pracować dla Teatry Zagłębia w moim rodzinnym i ukochanym mieście – Sosnowcu. Często kiedy komuś mówię o mojej pracy i Teatrze spotykam się ze zdziwieniem „To w Sosnowcu macie teatr?!” Dlatego właśnie postanowiłem napisać ciut o tym miejscu, które jest nieodłącznie związane z historią mojego miasta, jaki i moją własną.

Teatr Zagłębia w Sosnowcu


Otóż Teatr jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ jest to miejsce, gdzie po raz pierwszy spotykałem się z kulturą. Chyba po raz pierwszy byłem w teatrze jeszcze w przedszkolu, chyba była to sztuka pt. Alicja w Krainie Czarów, ale niestety już dokładnie nie pamiętam dokładnie. Za to bardzo dobrze pamiętam swoje wrażenia, jak to po raz pierwszy zobaczyłem grających aktorów. Później do teatru chodziłem w podstawówce, gimnazjum i liceum. Z dzisiejszej perspektywy stwierdzam, że w porwaniu z innymi osobami z jakimi rozmawiałem na temat chodzenia do teatru w szkole, bywałem w nim dosyć często. Mimo to stwierdzam, że mogliśmy chodzić jednak częściej.

foyer
Foyer (Źródło)

Jeśli chodzi o historię teatru, to tak jak wcześniej wspomniałem jest ona nieodłącznie związana z historią miasta. Niektórym jest ciężko w to uwierzyć, ale sam budynek teatru jest starszy od miasta oraz od Teatru Śląskiego. Teatr w budynku, w którym funkcjonuje do dziś zaczął wystawiać sztuki już w roku 1897. I mimo różnych zawieruch historycznych związanych z dwiema wojnami oraz panującym ustrojem PRL funkcjonuje i ma się dobrze do dziś. Historia teatru jest naprawdę bogata i zachęcam Was do zapoznania się z nią na stronie Teatru Zagłębia, bo uważam że została tam rzetelnie i wprawnie opisana.

widownia
Widownia (Źródło)

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał do wątku historycznego historii związanej z teatrem i moją rodziną. Otóż w czasach komuny moja babcia pracowała w różnych sklepach, ale głównie związanych z przemysłem spożywczym. Jej historie związane z pracą naprawdę nadają się na dobrą książkę, ale nie o tym mowa. Pracując w jednym ze sklepów mięsnych moja babcia, jak to bywa w zwyczaju miała kierowniczkę. Otóż ta kierowniczka była kochanką dyrektora naszego Teatru Zagłębia (dyrektora finansowego) i w czasie, kiedy dosłownie wszystko było na kartki ona miała pod dostatkiem wszelkiego rodzaju kosmetyków, babcia głównie wspomina o pomadkach. Oczywiście o tej historii dowiedziałem się dopiero niedawno i postanowiłem, że nie może zostać zamieciona pod dywan historii Sosnowca. Jak widać nie tylko dziś społeczeństwo ma zamiłowanie do romansowania.

Obecnie na afiszu teatr może się pochwalić kilkoma sztukami, które zdobyły duże uznanie w kręgach kulturalnych. Jeśli śledzicie mojego bloga już dłużej możecie się zorientować, że czasami piszę o sztukach, jakie miałem przyjemność zobaczyć(Eugeniusz Bodo, Czerwone Zagłębie, Bobiczek). Bo jest to prawdziwa przyjemność. Wystarczy kupić bilet, wygospodarować trochę czasu i zasiąść na widowni. Już się jest w innym świecie.

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #13

Ten łikend prócz tego, że jest już bardzo jesienny i coraz mocniej czuć w powietrzu niemiły zapach zimy jest też łikendem pełnym zadumy i wspomnień o tych co byli, o tym co było i może trochę o tym co będzie. Na takie chwile zadumy najlepiej jest usiąść w domowym zaciszu zaraz po powrocie z cmentarza, wejść pod koc i zatopić się w ulotnej chwili przemyśleń z przyjemną muzyką w tle. Zapraszam do zasłuchania się.

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #13

1. Yves Montand
– Les Feuilles Mortes – 
2. Ewa Demarczyk
– Babuni –
3. Ella Fitzgerald 
– Black Coffee –
4. Jacques Brel
– Ne Me Quitte Pas –
5. Violetta Villas
– Melancholie –