Neuland. Powieść kompletna.

Całkiem niedawno przeczytałem pewną opasła powieść. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po takie pełne dzieło literackie. Sięgnąłem po nią pod wpływem impulsu, nie znałem pisarza, nie znałem tematyki – zobaczyłem w księgarni i kupiłem. Po przeczytaniu kilku stron myślałem, że popełniłem błąd. Dziś już wiem – błędem by było nie sięgnięcie po tą książkę.

Izrael i jego mieszkańcy
Dzięki tej powieści mogłem poznać przekrój przez trzy pokolenia mieszkańców państwa Izrael. Nie ukrywam tego, iż sam jestem zwolennikiem kultury Żydowskiej i choćby muzykę bardzo lubię i cenię, nie wspominając już o całym dziedzictwie tej nacji w kulturze Polski. Niestety nie posiadałem wcześniej wiedzy na temat społeczeństwa Izraela dziś, jak i pierwszych osadników, którzy zaczęli go zamieszkiwać jeszcze przed II wojną światową oraz pokolenia kolejnego, na które silne piętno odcisnęły liczne wojny. Niektóre wnioski, jakie wysnułem po przeczytaniu Neuland są naprawdę zaskakujące i zachęcając Was do przeczytania tej książki, żebyście Sami mogli wyrobić sobie zdanie o tym narodzie pełnym sprzeczności.
Neuland opinia
Podróż – lekarstwo na codzienność
Silnie zarysowany wątek podróży, który nieodłącznie wiąże się z narodowością Żydowską został wyraźnie zawarty w tym dziele. Podróż jest nie tylko zwykłymi wakacjami, ale również swojego rodzaju lekarstwem, które pozwala z pewnego dystansu spojrzeć na własne życie i nakierować, ja na właściwe tory. Nie tylko podróż zamierzona i planowana od dawna, ale również ta z obowiązku, czy wywołana chwilą impulsu. Cała ta powieść jest podróżą, która również zmieniła we mnie podejście do obecnie żyjących Żydów, którzy dotychczas wydawali mi się społeczeństwem dosyć monotonicznym oraz spełnionym.
Izrael – Ameryka Południowa
Jako że akcja powieści nie toczy się wyłącznie, a raczej w znacznej mniejszości w Izraelu warto wspomnieć o Ameryce Południowej. Pejzaże z tego kontynentu zajmują większość opisów krajobrazów przez co aż chce się wsiąść w pierwszy samolot lecący tam, aby przekonać się na własne oczy, jak wyglądają te wszystkie miejsca, o których była mowa. Mimo, że czasami bohaterom doskwierał ubogi, żeby nie powiedzieć zacofany stan infrastruktur w wielu miejscach, jakie odwiedzali uważam, że było by czymś wspaniałym móc postawić swoją stopę na południowoamerykańskiej ziemi.

Neuland recenzja

Jestem z siebie naprawdę dumny, że udało mi się przejść przez tę podróż, jaką można nazwać tę książkę. Neuland pozwala odkryć drugie dno w wielu kwestiach poczynając na sprawie państwa Izrael, kończąc na nas samych. Uważam, że ta książka jest idealna da powoli zaczynające się długie, zimowe wieczory. Kto wie, może u kogoś po jej przeczytaniu zrodzi się pomysł na wakacyjną podróż do Izraela lub nawet do Ameryki Południowej…

Zupa z dyni. Rozgrzewający jesienny posiłek.

Na dworze jesienna aura już się na dobre rozpanoszyła. Ostatnie dni były przeplatanką słońca i wszechogarniającej mgły. Szczególnie w te ponure dni nic się nie chciało, pewnie Wam też, ale postanowiłem wprowadzić trochę słońca do mojej kuchni i na talerz. Tym słońcem był a zupa dyniowa. Nie tylko jej jaskrawożółty kolor nadawał się na jesienne dni, ale również jej rozgrzewające dodatki w postaci gałki muszkatołowej oraz szczypty chili wspaniale rozgrzewały po powrocie z zimnego dworu.


Choć już nie pierwszy raz przygotowywałem danie z dyni, około rok temu piekłem ciasteczka dyniowe, cały czas jest ona dla mnie lekko obca i nie zawsze mam pomysł co z niej mogę zrobić. Mam nadzieję, że ten przepis przypadnie Wam do gustu, bo jak dla mnie się sprawdził w 100%.

zupa z dyni

Do przygotowania zupy potrzeba:

ok. 1l bulionu (ja użyłem drobiowo-warzywny)
ok. 0,5 kg dyni
 2/3 marchewki (użyłem tych z gotowania bulionu)
1/2 średniej wielkości cebuli
1 łyżka oliwy lub oleju
szczypta gałki muszkatołowej
szczypta chili
sól do smaku

zupa dyniowa

Przygotowanie zupy jest dosyć proste i nie wymaga szczególnych umiejętności kulinarnych. Wystarczy obrać i pokroić w kostkę dynię i podgotować ją w bulionie. Podczas gotowania dyni można sobie przygotować cebulę, którą trzeba pokroić w kostkę i przyrumienić na oliwie. Kiedy dynia już będzie miękka należy dodać do niej marchew oraz cebulę i wszystko dokładnie zblendować.

zupa dyniowa

Kiedy zupa będzie już miała gładką konsystencję należy doprawić ją gałką oraz chili, warto w tym przypadku dodać tych przypraw za mało i w razie czego dodać jeszcze odrobiną, jak przedobrzyć. Wówczas może się okazać, że zupa będzie niezdatna do jedzenia.

zupa dyniowa

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #12

Ten tydzień upłynął mi muzyczne pod znakiem Kaliny Jędrusik, do której powracałem chyba każdego dnia. Dzisiaj chyba trochę zapomniana, według mnie zasługuje na przypomnienie. Całkiem niedawno za jej przyczyną i wiedzy na jej temat bardzo się zaskoczyłem, ponieważ pytałem kilka osób z mojego otoczenia, czy wiedzą kim ona jest. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy dowiedziałem się, że nikt ie ma zielonego pojęcia o Kalinie Jędrusik, która przecież dla pokolenia ich dziadków i nawet poniekąd rodziców była dosyć znaną osobą, głównie dzięki Kabaretowi Starszych Panów.

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #12

– Utwierdź mnie –
– Z kim Ci będzie źle, jak ze mną – 
– I wciąż się na coś czeka –
– Ja się boje sama spać –
– Herbaciane nonsensy – 

Tygodniowe Inspiracje Muzyczne #11

W tym tygodniu powracam do mojej tradycji Tygodniowych Inspiracji Muzycznych. Trochę się pozbierało i posłuchało w rezultacie czego ciężko mi było wybrać te kilka piosenek, które najbardziej spodobały mi się. Zaczynam dziś od klasyki sprzed prawie całego wieku. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się odnaleźć tą piosenkę, bo jest ona jedną z tych, które wchodzą do repertuaru ze spektaklu Eugeniusz Bodo – Czy mnie ktoś woła o którym już pisałem i na który zapraszam każdego, kto będzie w okolicy, bo jest warty zobaczenia, można się wczuć w klimat przedwojennej rewii. Później zaserwowałem Wam moje ostatnie odkrycie Elli Fitzgerald, którego bym mógł cały czas słuchać. Kolejne dwa utwory, to wpływ przeczytanej powieści Eskola Nevu Neuland, naprawdę kawał dobrej książki. A na sam koniec zapraszam do wysłuchania Kaliny Jędrusik, jak zawsze cudną. 
#11

1. Eugeniusz Bodo
– Złociste Włoski – 
2. Ella Fitzgerald
– One note samba – 
3. Ofra Haza
– Kaddish –
4. Hava Nagila
5. Kalina Jędrusik
– Piękne dziewczęta marsz na ekrany –

Powidła śliwkowe z jazzową nutą: Gotowanie z muzyką w tle

Od jakiego już czasu zbieram się i zbieram, żeby wrócić do gotowania z muzyką w tle. Kuchnia i muzyka jest nieodłącznym elementem mojego funkcjonowania na tym świecie. Bez muzyki nie potrafię gotować, a gotowanie i potrawy bardzo często są inspirowane zasłyszaną muzyką. Już raz zebrałem się na połączenie kuchni i muzyki w jednym smakowitym daniu. Tym razem zapraszam na coś trochę z innej beczki, czyli na powidła, ale takie nietypowe z jazzową nutą. 

Gotowanie z muzyką w tle


Możecie mi zarzucić, że pisząc o zwykłych powidłach śliwkowych, jakie sami robicie próbuję znaleźć drugie dno. Nic bardziej mylnego. Powidła przygotowałem właśnie pod wpływem słuchania kilku utworów jazzowych, ale nie są to zwykłe klasyczne powidła, tylko powidła śliwkowe z czekoladą o niebiańskim aromacie i smaku, który oddaje po części ta muzyka:
Billie Holiday 
– Tenderly –
Ella Fitzgerald
– These Foolish Things –

Natasza Zylska
– Czekolada –
A więc zanim mój domu wypełnił się w całości podnoszącym pod niebiosa zapachem czekoladowo-śliwkowej rozkoszy musiałem pójść do sklepu i zakupić kilka składników:
– 3 kg śliwek (węgierek najlepiej)
– 750 g cukru
– 2 lub 3 łyżki kakao
– 2 łyżki esencji waniliowej
– 3 gorzkie czekolady (dodałem moją ulubioną Jedyną z Wedla)
powidła śliwkowe

Jeśli chodzi o przygotowanie tego jazzowego nieba w słoiczkach to wystarczy wymyć śliwki i je wypestkować, a następnie przemielić je przez maszynkę do mięsa. Później trzeba je smażyć przez około 2 godziny, a po tym czasie dodać pozostałe składniki i jeszcze dokładnie pomieszać przez jakiś czas, aby cała czekolada dokładnie się rozpuściła. Kiedy wszystko jest już dokładnie połączone ze sobą należy przełożyć powidła do wyparzonych słoiczków, zakręcić dokładnie i położyć do góry dnem, aż wystygną.

powidła śliwkowe z jazzową nutą

Niestety nie mam jeszcze tak rozwiniętej kulinarnej intuicji, dlatego przepis na powidła śliwkowe z jazzową nutą podejrzałem od Moniki z bloga Mimo-za-Monika. Sam przepis dodałem do swojej długiej listy zakładek już rok temu, ale dopiero teraz odkrywane co dnia jazzowe rytmy nakłoniły mnie do przygotowania tego pełnego smaku śliwkowo-czekoladowego raju dla smakoszy.

śniadanie

Czyż takie śniadanie, nie poprawi Wam nastroju w ponury jesienny dzień?